Zacznijmy od mapy. Rzeka Jordan rodzi się gdzieś w okolicach Cezarei Filipowej, przepływa przez Jezioro Galilejskie — bywa zwane Morzem Galilejskim — i płynie dalej w dół, aż grzęźnie w Morzu Słonym, które dziś nazywamy Martwym. Morze Martwe nie ma odpływu; tu wszystko się kończy. W pobliżu, na zachodnim brzegu Jordanu — tym samym, który w polskiej prasie nosi nazwę Zachodniego Brzegu — leży Jerycho.1 To teren depresji: dwieście, a miejscami dwieście czterdzieści metrów poniżej poziomu morza.🟡 dane geograficzne za wykładem Tędy, tym wielkim rowem doliny, od tysiącleci wędrowali ludzie.
I właśnie tu, a nie gdzie indziej, się zatrzymali — bo biło źródło. Potężne źródło, które do dziś zasila znaczną część miasta. Wykładowca opowiada o nim z czułością: woda czysta, miejsce ciche, bo turyści mylą je z komercyjną fontanną przy sklepach, nazwaną „źródłem Elizeusza". Nazwa nie jest przypadkowa — to prorok Elizeusz, uczeń Eliasza, działający w IX wieku przed naszą erą, miał według tradycji oczyścić te wody.2🟡 tradycja lokalna Pasterze, którzy znaleźli źródło może dziesięć tysięcy lat temu, nie umieli już tylko zbierać — umieli zasiać, zebrać i zbudować schronienie dla zwierząt. Zostali. Tak rodzi się oaza, a w oazie miasto.
Samo imię niesie ślad dawnych wierzeń. Współcześnie hebrajski i arabski kojarzą je czasem z rdzeniem „pachnące" — i rzeczywiście, oaza pachnie. Ale archeolodzy i historycy wskazują na starszy trop: kananejskie bóstwo księżycowe Jarich. Etymologia „pachnące" jest ładna, lecz pierwotny rdzeń najpewniej wiąże miasto z kultem księżyca.🟡 spory etymologiczne
✦ ✦ ✦Dzisiejsze Jerycho liczy jakieś dwadzieścia siedem tysięcy mieszkańców — a z palestyńskimi uchodźcami pewnie trzydzieści parę. Ale wielkie miasto miało mały początek. Starożytne Jerycho, liczące sobie ponad dziesięć tysięcy lat, w szczycie rozwoju — gdzieś między rokiem 1800 a 1550 przed naszą erą — mieściło około trzech tysięcy ludzi.1🟡 szacunek archeologiczny Teren wykopalisk nazywa się tell — sztuczne wzgórze, w którym miasto stoi na mieście, warstwa na warstwie, jak słoje. Im głębiej kopiesz, tym dawniej. Mury odbudowywano tu wielokrotnie; miasto bywało porzucane pod naporem najazdów i znów zasiedlane — w historii każdego miasta to nic nadzwyczajnego.
Praca jest mozolna i toczy się za niewielkie pieniądze, w dodatku na trudnym terenie autonomii palestyńskiej, gdzie archeolodzy izraelscy mają ograniczone możliwości. Dziś duży projekt prowadzą tu Włosi razem z Palestyńczykami, z ośrodka rzymskiego; raporty publikuje profesor Lorenzo Nigro.3 A wcześniej, w XX wieku, na czele wykopalisk stała Kathleen Kenyon — w wykładzie nazwana „pierwszą damą archeologii".4🟢 historia badań
To ona dokopała się do największej sensacji Jerycha — kamiennej wieży. Wewnątrz, ułożone z kamieni, biegną dwadzieścia kilka stopni. Wieża leży najgłębiej, w warstwie najstarszej: liczy sobie jakieś osiem, może dziewięć tysięcy lat — siódme tysiąclecie przed naszą erą.4🟡 datowanie neolityczne Jerycho słynęło z murów dlatego, że odkryto tu jedne z najstarszych fortyfikacji świata — starsze osady znamy z terenu dzisiejszej Turcji, ale najstarsze obwarowania pochodzą stąd. Na całym Bliskim Wschodzie opowiadano sobie: to miasto z potężnymi murami.
✦ ✦ ✦I tu zaczyna się problem, którego wykładowca nie ukrywa. Archeolodzy odkopali kilka linii murów, jedna za drugą. Najpotężniejsze z nich, te ostatnie wielkie obwarowania, runęły w XVI wieku przed naszą erą — około roku 1550.1🟡 datowanie sporne Po tym zburzeniu miasto zaczęło tracić na znaczeniu. Profesor Nigro zauważa, że na starych kamiennych murach stawiano potem cegłę mułową — gorszej jakości, łatwiejszą do zburzenia. Fragmenty miasta były wciąż grodzone i odnawiane, ale już nie tak potężnie. I właśnie tu rodzi się kłopot: brakuje wyraźnej warstwy z okresu, w którym mieliby nadejść Izraelici.
Bo kiedy nadeszli? Większość badaczy umieszcza przyjście zwartej grupy izraelskiej znacznie później niż upadek tych największych murów. Gdyby grupa „Mojżesza i Jozuego" — a właściwie Jozuego, bo to on przeprawiał przez Jordan — przyszła wtedy, gdy mury jeszcze stały, musiałoby to nastąpić w XVI wieku. Ale jeśli przesunąć datę do XIII wieku, czyli do roku około 1200, to za późno: istnieje już osiadła społeczność izraelska. A do epoki, gdy mury solidnie odbudowano cegłą — X wiek — w ogóle nie ma co schodzić: wtedy buduje się już Jerozolima, istnieje państwo Dawida i Salomona.🟡 chronologia sporna Profesor Nigro stawia ostrożną hipotezę, że materiał z dawnych murów wykorzystano przy późniejszych fortyfikacjach z epoki żelaza — i dlatego brakuje nam śladów z właściwej warstwy.3🟡 hipoteza badawcza
✦ ✦ ✦Skoro mury milczą, wykładowca układa trzy poszlaki w jeden ciąg. Pierwsza to osadnictwo. Na wyżynach Izraela odkryto około 250 osad, które miały dwie wspólne cechy: nie były ufortyfikowane i powtarzały ten sam plan — dom czteroizbowy typu izraelskiego. Badania prowadził między innymi Israel Finkelstein, współczesny archeolog, który — jak wspomniano — gościł niedawno z wykładami w Gdańsku.5 Wygląda na to, że napłynęła tu jakaś fala nowych mieszkańców.🟡 interpretacja danych archeologicznych
Druga poszlaka to pamięć. W pamięci zbiorowej Izraela przetrwały nazwy dwóch egipskich miast, które — według tradycji — wznosili Izraelici: Pi-Ramses i Pitom. Pitom kojarzy się dziś z Per-Atum, „domem Atuma", choć o lokalizację konkuruje kilka stanowisk.6 Rzecz w tym, że te miasta z czasem popadły w zapomnienie — a pamięć o nich przetrwała. Wielcy faraonowie tej epoki — Ramzes II i jego poprzednik (najpewniej Seti I) — wyprawiali się do Syropalestyny i skrupulatnie wyliczali na murach swoich świątyń, kogo pokonali — a Izraela jeszcze nie zauważali.🟡 rozumowanie poszlakowe; w wykładzie poprzednik Ramzesa nie został wyraźnie nazwany
I tu pada poszlaka trzecia, najmocniejsza. Syn Ramzesa II, faraon Merenptah, w inskrypcji ze swojej wyprawy do Kanaanu wymienia lud Izraela wśród pokonanych. Pisze: „Izrael jest spustoszony (zrujnowany), nie ma jego nasienia" — przy czym, jak podkreśla wykładowca, chodzi o ziarno, o zniszczone zbiory i odebraną możliwość przetrwania, nie o potomstwo.7🟢 stela Merenptaha A przetrwali.
Szczegół z pisma jest tu kluczowy. Przy nazwie „Izrael" hieroglify niosą tak zwany determinatyw — znak ludu (postać mężczyzny i kobiety oraz kreski liczby mnogiej), a nie znak miasta czy państwa, jaki towarzyszy innym nazwom na steli. Wniosek czytany wprost z pisma: w tej epoce istnieje już rozpoznawalny lud Izraela — ale jeszcze nie jego państwo.🟢 fakt epigraficzny Te trzy poszlaki razem — osady, pamięć nazw, stela — przesuwają wejście Izraela wcześniej, w stronę czasów Setiego I i Ramzesa II.🟡 wniosek łączny — sporny
✦ ✦ ✦Tu wykładowca uczciwie wkłada kij w mrowisko. W berlińskim Muzeum Egipskim przechowuje się fragment cokołu posągu, na którym wymieniono pokonane miasta Kanaanu — między innymi Aszkelon. A na końcu, w miejscu uszkodzonym, Manfred Görg odczytał ostatni znak jako „Izrael".8🟡 odczyt sporny Gdyby tak było, a cokół pochodziłby z wcześniejszej epoki, przesuwałoby to pojawienie się Izraela jeszcze głębiej w czas — może już ku owym wielkim murom. Ale od razu odezwali się oponenci: to nadużycie, fragmentu nie da się jednoznacznie odczytać. Słabość tej hipotezy jest podwójna: zabytek został kupiony na rynku, więc nie znamy kontekstu znaleziska, a sam odczyt opiera się po części na rekonstrukcji brakującego fragmentu. Dyskusja trwa — i jest, jak mówi wykładowca, fascynująca.
Pojawia się też kontrtrop biblijny. Pierwsza Księga Królewska — spisana, co wykładowca podkreśla, bardzo późno — datuje budowę świątyni w Jerozolimie tak, że wskazywałaby na wcześniejsze wyjście z Egiptu. Ale liczba 480 lat z tego zapisu, argumentują oponenci, jest symboliczna: to dwanaście pokoleń Izraela razy czterdzieści lat pustyni.9🟡 odczyt symboliczny liczby Liczby w Biblii bywają teologią, nie kalendarzem.
✦ ✦ ✦Kto więc obalił mury Jerycha? Wykładowca układa hipotezy jak kolejne karty. Pierwsza, dziś już zarzucona, mówiła o Hyksosach — obcej dynastii panującej w Egipcie, którą wygnano; w tym samym czasie miały paść wielkie mury.10 Druga przypisuje zniszczenie wyprawom faraonów XVIII dynastii z XVI–XV wieku, którzy podporządkowali sobie te tereny i zburzyli niezależne miasto. Trzecia mówi o buncie ludności podmiejskiej — ubogich z przedmieść, do których dołączali napływający falami Izraelici; bunt o podłożu społecznym kruszy mury od środka. Czwarta: wkraczały różne grupy izraelskie z różnych stron, a tradycja literacka złączyła ich dokonania w jedną opowieść o Jozuem.🟡 konkurencyjne hipotezy
Jest i piąta, którą część biblistów uważa za najpiękniejszą: Izraelici stanęli pod murami, których się bali — a zastali je już zburzonymi. Wzięli więc Arkę, okrążyli ruiny dziękczynną procesją, bo dla nich to Bóg obalił te mury.🔴 odczytanie teologiczne A szósta, najczęściej dziś przyjmowana, godzi archeologię z tekstem: przychodzą później, burzą już mniejsze, odbudowane miasto, a pamięć o dawnej sławie murów Jerycha — wspólna całemu Bliskiemu Wschodowi — zostaje wpleciona w opowieść. Tę ostatnią hipotezę spotyka się w komentarzach biblijnych wszelkich wyznań — katolickich i protestanckich.🟡 konsensus komentatorów
✦ ✦ ✦I tu pada zdanie, które jest kluczem do całego odcinka: Księga Jozuego powstała siedemset lat po opisywanych wydarzeniach.11 To nie jest kronika spisywana w marszu na Ziemię Świętą — to księga z czasów niewoli babilońskiej i powrotu z niej, w hebrajskiej Biblii umieszczona zresztą wśród proroków, nie wśród kronik.🟡 datowanie i klasyfikacja księgi A jej pierwsi odbiorcy to ludzie na wygnaniu, którzy nagle mogą wracać — i się boją. Zbudowali sobie w Babilonii dom, mają warsztat, ułożyli życie. Wrócić? A jeśli tam mury? Jeśli przeszkody? Jeśli wrogowie?
Grupa pisarzy w Babilonii sięga pamięcią do sławy Jerycha — miasta, którego mury nie stały się przeszkodą, bo Bóg je obalił — i wpisuje ten obraz do księgi, która ma dodać odwagi wracającym.🔴 interpretacja przesłania księgi Dlatego — mówi wykładowca — to nie jest księga o tym, „co kiedyś się stało". To księga o każdym, kto ją czyta: Bóg jest z tobą, zburzy mury, których się boisz. Tę myśl podzielają, jak zaznaczono, profesor Nigro i wykładowcy biblistyki — czytają Jozuego jako zapis zebranych doświadczeń, niosący przesłanie aktualne także dziś.
✦ ✦ ✦Stąd ostrzeżenie, które wykładowca wygłasza wprost — i które jest sercem odcinka. Wiarygodność Biblii nie zależy od potwierdzenia archeologicznego.🔴 stanowisko hermeneutyczne Nie jest tak, że tekst staje się prawdziwy, gdy coś wykopiemy, a fałszywy, gdy nie wykopiemy. Teksty biblijne dotyczą życia — i pierwszych adresatów, i nasze — i w tym sensie są stale prawdziwe. Cieszymy się, gdy odkrycia archeologiczne czy starożytne inskrypcje gdzieś w tle potwierdzają opisane historie. Ale nie zawsze tak się dzieje — i jak w przypadku Jerycha, nie zawsze znajdziemy potwierdzenie wprost. Brak znaleziska niczego tu nie podważa: tekst jest siedem stuleci późniejszy od wkroczenia, a mówi o naszym życiu, nie o kronice tamtych dni.
I dopiero teraz wybrzmiewa puenta. Jerycho to miasto spełnionej obietnicy: Bóg dotrzymuje słowa i wprowadza w „ziemie obiecane", burząc przeszkody.🔴 puenta teologiczna Wykładowca dorzuca filologiczny most do Nowego Testamentu: Jozue i Jezus to to samo imię — z hebrajskiego Jehoszua, „Bóg zbawia".12🟢 fakt onomastyczny W tym odczytaniu Jezus wprowadza człowieka do ziemi obiecanej i burzy przed nim wszystkie mury — i tak dawna oaza staje się obrazem aktualnym dla każdego.
A samo miasto żyło dalej. Odżywa, jest na przemian fortyfikowane i burzone — to teren trzęsień ziemi, jak owo z 48 roku naszej ery, które wiele tu zniszczyło. W II wieku przed naszą erą, w czasach machabejskich, powstają potężne fortyfikacje. Później miasto trafia w wielką historię: bywa tu Marek Antoniusz, przyjaciel Cezara; po klęsce Antoniusza i Kleopatry Jerycho podarowane jest egipskiej królowej, a wreszcie rozbudowuje je Herod Wielki — z eleganckich, równo kładzionych kamieni, na pałacach hasmonejskich. To już herodiańskie Jerycho, położone nie na starym wzgórzu Tel, lecz dwa kroki dalej.13🟢 historia hellenistyczno-rzymska I do takiego, żyjącego, pięknego miasta przyjdzie pewnego dnia Jezus. Ale to już opowieść na część drugą.