„Czy może się ukryć miasto położone na górze?" — pytał kiedyś nauczyciel, który spędził tam trzydzieści lat albo więcej.1 Nazaret rzeczywiście leży na wzniesieniu — samo miasto sięga około trzystu metrów, a okoliczne grzbiety nawet pięciuset.2 🟡 sporne Czy to ta sama góra, którą Jezus miał na myśli, mówiąc o mieście, które nie może się skryć — pozostaje czytelniczym domysłem, nie zapisem ewangelisty. Ale obraz pasuje, i od niego dobrze zacząć: bo Nazaret jest miastem, które długo pozostawało w ukryciu, a potem stało się jednym z najważniejszych adresów chrześcijaństwa.
Zacznijmy od mapy. Nazaret leży w Galilei, na północy dzisiejszego Izraela. 🟢 mocne Kraj dzielił się historycznie na trzy pasy: Galileę na północy, Samarię w środku i Judeę na południu — z Jerozolimą jako jej sercem.3 Odległości są tu małe — z Nazaretu do Jerozolimy to mniej więcej sto pięćdziesiąt, sto siedemdziesiąt kilometrów; cały kraj wielkości polskiego województwa. Wrażenie wysokości potęguje fakt, że duża część regionu leży w głębokiej depresji — jej poziom wyznacza tafla Jeziora Galilejskiego, zwanego też morzem, choć formalnie jest jeziorem. Między nim a Morzem Martwym płynie Jordan.3
✦ ✦ ✦Skąd w ogóle wzięła się ta nazwa? Hebrajski to język spółgłosek, a rdzeń tej nazwy ma ich trzy. 🟡 sporne Bibliści wskazują dwie możliwe drogi.4 Jedna prowadzi do czasownika oznaczającego strzeżenie, pilnowanie — co pasowałoby do miasta na górze, z którego widać daleko. Druga — do słowa necer, „odrośl", „pęd". I to drugie znaczenie ma w sobie coś więcej niż etymologię.
Bo prorocy zapowiadali, że z pnia Jessego, z rodu Dawida, wyrośnie odrośl — Mesjasz jak młoda gałąź z dawnego korzenia.5 🟡 sporne Stąd hipoteza: w czasach Jezusa rejony te zamieszkiwali ludzie przybyli z południa, najpewniej z Betlejem, z żywą świadomością, że to właśnie oni — potomkowie Dawida — są ową odroślą.4 To prawdopodobny scenariusz osadniczy, nie zapis ewangeliczny.
Archeologia dorzuca tu intrygującą lukę. 🟢 mocne Wykopaliska w samym Nazarecie i okolicy pokazują ślady z dziewiątego wieku przed naszą erą, potem długą ciszę — a później znów życie, mniej więcej od drugiego wieku przed naszą erą.6 Między nimi stoi rok 722, gdy Asyria podbiła północ i wysiedliła jej ludność.7 Tak postępują imperia od tysiącleci: kto chce podbić na trwałe, ten deportuje albo zmusza do emigracji.
✦ ✦ ✦Tę ciszę wypełnia jedna z najbardziej wymownych hipotez wykładu. 🟡 sporne Gdy Żydzi wrócili z wygnania babilońskiego, a potem — w drugim wieku przed naszą erą — Hasmoneusze, dynastia wywodząca się z powstania Machabeuszy, zbudowali rozległe i autonomiczne królestwo, północ wciąż leżała wyludniona po asyryjskiej deportacji.8 Zachęcano więc Żydów z urodzajnej Judei, między innymi z Betlejem, by osiedlali się w żyznej Galilei. Według tej rekonstrukcji rodziny Józefa i Marii to właśnie rodziny tej „rejudaizacji" — powrotu na ziemie opustoszałe wieki wcześniej.4 Hipoteza, nie pewnik — ale spójna z tym, co mówi ziemia i co mówi tekst.
Dziś nad dawną wioską wznosi się wielki kompleks franciszkański z Bazyliką Zwiastowania, a tuż obok wciąż trwają wykopaliska. 🟢 mocne Znaleziono tam między innymi dwuizbowy dom z piętrem z pierwszego wieku naszej ery, przylegający do kościoła, oraz naturalną grotę wplecioną w domostwo.6 Groty były w Galilei normalnym elementem domu — wykorzystywano je jako dodatkowe pomieszczenie. Domy budowano tu z ciemnego bazaltu, nie z jasnego wapienia jak na południu. Osada liczyła w czasach Jezusa może pięćdziesiąt, sześćdziesiąt domów — około pięciuset mieszkańców, którzy żyli krótko, średnio około trzydziestu lat.1
✦ ✦ ✦I tu wracamy do sceny, dla której to wszystko jest tłem. 🟢 mocne Ewangelia Łukasza opowiada, że do młodej kobiety z Nazaretu — Miriam, po grecku Maria — posłany został ktoś, kogo ewangelista nazywa angelos, czyli zwiastun, posłaniec, o imieniu Gabriel.9 Spór, czy mówić Maria, Maryja, Mariam czy Miriam, jest wyłącznie językowy — to ta sama postać widziana przez hebrajski, aramejski, grekę i łacinę. Łukasz używa słowa parthenos — dziewica, kobieta, która jeszcze nie współżyła z mężem.9
🟢 mocne Maria dowiaduje się, że pocznie i urodzi syna, któremu ma nadać imię Jeszua — „Bóg jest zbawieniem".9 To czas, gdy imię nie było tylko dźwiękiem, lecz nosiło znaczenie przypisywane osobie. Posłaniec mówi, że dziecko będzie nazwane synem Najwyższego, a jego panowanie „nie będzie miało końca". 🟡 sporne Co do owego „bez końca" wykładowca zwraca uwagę na hebrajską perspektywę: mogło oznaczać i „przez wiele pokoleń", i „na zawsze".9 A „syn Boży" w Starym Testamencie bywał też tytułem króla Izraela — „Ja będę mu ojcem, a on będzie mi synem", mówi proroctwo o synu Dawida.10 Same te słowa nie przesądzają więc jeszcze o niezwykłości tej osoby.
Przesądza dopiero to, co pada w odpowiedzi na pytanie Marii. 🟢 mocne Pyta ona, jak się to stanie, skoro nie współżyła z mężem.9 Warto pamiętać o ówczesnym obyczaju: małżeństwo zawierano w dwóch etapach — najpierw uroczystą umową dwóch rodzin, dopiero potem, nawet po pół roku czy roku, następowało przyprowadzenie żony do domu męża i wspólne życie. I wtedy posłaniec mówi: „Duch Święty zstąpi na ciebie i moc Najwyższego cię osłoni; dlatego święte, które się narodzi, będzie nazwane Synem Bożym".9 Dopiero ten moment — poczęcie z Bożej interwencji — wskazuje na kogoś ponad porządkiem ludzkim.
✦ ✦ ✦Jest w tej scenie jeszcze jeden wątek, który tekst niesie mimochodem, a który wykładowca podejmuje ostrożnie i uczciwie. 🟢 mocne Gdy brzemienna Maria odwiedza krewną Elżbietę — kilka dni drogi na południe — Elżbieta nazywa ją „matką mojego Pana", a dziecko w jej własnym łonie „porusza się z radości".9 W świetle tych tekstów autorzy biblijni traktują dziecko pod sercem matki z pełną powagą, a kobietę brzemienną — jako matkę.
🟡 sporne Z tego fundamentu — życie zaczyna się od poczęcia — wyrastają trudne i wciąż żywe dyskusje. We współczesnym judaizmie toczy się spór o granice ochrony życia: część rabinów dopuszcza wyjątki w obronie życia matki, rozumianego nie tylko fizycznie, ale i psychicznie.11 Wykładowca podkreśla, że to temat na osobne wykłady i niczego tu nie rozstrzyga — relacjonuje jedynie, że dyskusja istnieje, podobnie jak po stronie chrześcijańskiej. Pewny pozostaje sam fundament, nie jego rozstrzygnięcia.
✦ ✦ ✦Łatwo dziś przeoczyć, jak wielkie ryzyko brała na siebie Miriam. 🟢 mocne W tamtych realiach kobieta w jej sytuacji mogła zostać uznana za cudzołożnicę, a dziecko — za potomka „drugiej kategorii".12 A jednak — to znamienne — zwiastowanie zaczyna się nie od polecenia, lecz od słowa chaire, „raduj się".9 To greckie „raduj się" łacina oddała przez „Ave"; stąd „Ave Maria". Najpierw radość, choć to, co przyjdzie potem, łatwe nie będzie. I Maria odpowiada zgodą: „Niech mi się stanie według słowa twego".9
Tu wykład sięga po klucz, który dla różnych wyznań brzmi różnie, więc warto go podać uczciwie. 🟡 sporne Chrześcijanie w późniejszych wiekach ujęli to tak, że Maria poczęła jedną osobę, w której od początku łączą się dwie natury — boska i ludzka.13 Wykładowca przywołuje obraz ojców Kościoła: Maria nie poczyna pustej świątyni, w której z czasem zamieszkał Bóg, lecz świątynię, w której Bóg już mieszka — nie ma milisekundy, w której dziecko byłoby „tylko człowiekiem".13 Wykład wprost zaznacza, że tytuł „Theotokos", Boża rodzicielka, przyjęto z oporami, a chrześcijaństwo protestanckie, choć szanuje i kocha postać Marii, nie chce przesuwać jej w sferę boskości. To kwestia teologiczna i międzywyznaniowa, nie jednoznaczny zapis tekstu.
Z Nazaretem wiąże się jeszcze jeden spór, w którym wykładowca świadomie nie staje po żadnej stronie. 🟡 sporne Ewangelie wspominają „braci i siostry" Jezusa — Mateusz wymienia z imienia Jakuba, Józefa, Szymona i Judę.14 Część chrześcijan, zwłaszcza w kręgach protestanckich, czyta to dosłownie; inni przypominają, że w kulturze hebrajskiej i arabskiej „brat" i „siostra" obejmują szeroką rodzinę — kuzynów, krewnych.4 Paweł nazywa Jakuba „bratem Pańskim".15 Dziewictwo dotyczące samego poczęcia pozostaje poza tym sporem; rozciągnięcie go na całe życie Marii jest właśnie przedmiotem dyskusji teologów i kościołów. Nawet po stronie protestanckiej rzecz nie jest oczywista — wykład przywołuje Karla Bartha, który w słowach „Duch Święty zstąpi na ciebie" widział znak, że w Jezusie dzieje się nowe stworzenie, dzieło wyłącznie Boże.16
✦ ✦ ✦A co działo się tam z dzieckiem, które dorastało? 🟢 mocne Łukasz pisze, że Jezus „wzrastał w łasce u Boga i u ludzi".17 Chłopców uczono zasad Tory; syn zwykle wchodził w zawód ojca. Józefa Biblia nazywa tekton — słowem szerszym niż „cieśla": budowniczym, rzemieślnikiem od drewna i kamienia.18 🟡 sporne Kilkanaście kilometrów od Nazaretu wznoszono wtedy okazałe Seforis, a od siedemnastego roku naszej ery — Tyberiadę; bywa więc snuty domysł, że młody budowniczy mógł pracować przy takich budowach.19 To prawdopodobny kontekst gospodarczy, nie potwierdzony fakt biograficzny.
🟢 mocne Wielką rolę wychowawczą pełniły pielgrzymki do Jerozolimy na trzy święta: Paschę — pamiątkę wyjścia z Egiptu, Szawuot — pamiątkę nadania Tory na Synaju, i Sukkot — pamiątkę namiotów na pustyni.20 Nie wszystkich było stać na te wędrówki; bywało, że składano ofiarę w zastępstwie.
✦ ✦ ✦Najmocniejszy obraz wykład zostawia jednak na koniec — i jest to obraz odrzucenia. 🟢 mocne Mateusz opowiada, że gdy Jezus nauczał w rodzinnym mieście, zdziwieni sąsiedzi pytali: „Czy nie jest to syn cieśli? Czyż jego matce nie na imię Maria, a braciom Jakub, Józef, Szymon i Juda? (...) Skąd więc ma to wszystko?" — i nie uwierzyli mu.14 A Łukasz dorzuca scenę jeszcze ostrzejszą: Jezus czyta w synagodze słowa Izajasza „Duch Pański nade mną", mówi „dziś wypełniło się to Pismo" — a słuchacze, uniesieni gniewem, wyprowadzają go na zbocze góry, na której zbudowane było miasto, by go strącić.21 Tu wraca obraz z początku: Nazaret naprawdę leży na górze.
I to jest puenta, którą wykładowca kieruje wprost do słuchaczy, ponad podziałami wyznań. 🟢 mocne Wielu mieszkańców Galilei i Judei odrzuciło Jezusa, bo bliższy był im Mesjasz z własnej wyobraźni niż ten, którego mogli zobaczyć i usłyszeć.21 „Ja go znam, ja wiem, kim on jest" — a może warto posłuchać raz jeszcze? Konteksty biblijne, mówi wykład, nie są ciekawostką krajoznawczą. Są wezwaniem, by oczyszczać się z gotowych ocen, schematów i powierzchownych sądów — także o miejscach pozornie znanych. Bo czasem najtrudniej rozpoznać to, co wydaje nam się, że już dawno przejrzeliśmy.