Zacznijmy od pytania, które bibliście zadaje się zawsze: kto jest autorem? Przy Jonaszu odpowiedź jest, jak mówi wykładowczyni, podwójnie skomplikowana.🟢 Po pierwsze, postać o tym imieniu już raz pojawia się w Biblii — w Drugiej Księdze Królewskiej, z dokładnym opisem: Jonasz, syn Amittaja, prorok, działający za panowania Jeroboama II, w pierwszej połowie VIII wieku przed naszą erą.🟢2 Tam prorokuje rzeczy pozytywne, które się sprawdzają — zapowiada przywrócenie granic Izraela „od Lebo-Chamat aż po Morze Martwe". Po drugie, sama księga, która nosi jego imię, w gruncie rzeczy nie jest klasyczną księgą prorocką. Poza tym, że Bóg posyła człowieka, by przekazał swoje słowo, brak w niej nawet stałej formuły „tak mówi Pan".
To dlatego wykład od początku przesuwa akcent: być może mamy do czynienia nie z księgą pisaną przez Jonasza, lecz z księgą o Jonaszu — gdzie prorok jest raczej postacią, przez którą prowadzona jest debata.🟡 Imię ojca, Amittaj, wiąże się ze słowem emet — prawda, wierność — a nosiła je niejedna osoba; trudno więc rozstrzygnąć, czy to ten sam Jonasz.🟡 Wniosek wykładu jest spokojny: celem przekazu biblijnego nie jest charakterystyka proroka ani identyfikacja osoby, lecz pokazanie, na czym polega Boże myślenie i Boży kontakt z człowiekiem. Naszym zadaniem jest rozpoznać przesłanie, nie ustalić personalia.
✦ ✦ ✦Kiedy więc powstała ta księga? Tu — kolejna zagwozdka. Dawniej argumentowano za wczesnym datowaniem, wskazując na liczne rzekomo aramejskie słowa, co miałoby cofać tekst nawet do VIII wieku, gdy Asyria jeszcze istniała.🟡 Dzisiejsze badania języka studzą ten zapał: część tego słownictwa równie dobrze mogła pochodzić z fenickiego, więc kilkanaście wyłowionych słów nie wystarcza, by uznać księgę za bardzo starą.🟡 Drugą wskazówką są motywy. Uniwersalizm zbawczy — przekonanie, że Bóg jest zainteresowany wszystkimi narodami, nie tylko Izraelem — jest silnie obecny już u Izajasza, zwłaszcza w rozdziale 19, kończącym się słowami: „Błogosławiony niech będzie Egipt, mój lud, i Asyria, dzieło moich rąk, a Izrael, moje dziedzictwo".🟢3 Skoro taki klimat pojawia się już w czasach królewskich, to w Jonaszu nie jest on niczym nowym.
Najmocniejszy trop datowania wiąże się jednak z czasami po powrocie z niewoli babilońskiej — z reformami Ezdrasza i Nehemiasza w V wieku.🟡4 Wtedy żywy był spór o stosunek do cudzoziemców: nakazywano rozwiązywać małżeństwa mieszane, odsyłać obce żony nawet z dziećmi, odmawiano Samarytanom — potomkom królestwa północnego zmieszanego z Asyryjczykami — prawa do współudziału w odbudowie świątyni. Jonasz, który nie chce iść do obcych, idealnie wpisuje się w te nastroje — z tą różnicą, że cała księga staje przeciw nim, broniąc obcokrajowców. Stąd ostrożna konkluzja wykładu: raczej czas perski niż hellenistyczny, raczej polemika z reformami niż ich poparcie.🟡 Za tym idzie też drobny ślad: Jonasz przedstawia się żeglarzom słowami „jestem Hebrajczyk" — a tak Żydów określano raczej z zewnątrz, w diasporze, niż oni sami siebie na własnej ziemi.🟡
✦ ✦ ✦A gatunek? Wykład rozważa kilka odpowiedzi. W szerokim sensie cała Biblia hebrajska jest prorocka — „Bóg mówił przez proroków" — więc i ta księga.🟢 Ale formalnie bliżej jej do narracji znanej z Księgi Sędziów czy Jozuego, gdzie prorok się pojawia, a nie spisuje swoich proroctw.🟡 Pada też propozycja midraszu — od rdzenia darasz, „szukać" tego, co Bóg chce przekazać — choć księdze brak typowych dla midraszu sentencji mądrościowych. I wreszcie koncepcja noweli: krótkiej formy prozatorskiej o prostej, posuwającej się akcji, której siła leży w perswazji.🟡 Część egzegetów widzi w niej satyrę — karykaturalnego Jonasza z czwartego rozdziału. Wykład wprowadza tu ważne zastrzeżenie: ironia może dotyczyć wydarzeń, ale nie osoby, bo — jak mówi wykładowczyni — Bóg nikogo nie ośmiesza i nikim nie ironizuje; szanuje człowieka i afirmuje go.🔴
Warto też pamiętać o ahistoryczności tej księgi: Niniwa opisana jest bardzo ogólnie, w skali, której nie da się przypisać czasom Jonasza, a władcy Asyrii nie posługiwali się tytułem „król Niniwy". To nie reportaż. To opowieść, która przez dzieje proroka chce odsłonić sposób, w jaki Bóg patrzy na człowieka. ✦ ✦ ✦Przejdźmy więc do treści. Rozdział pierwszy: Bóg mówi „wstań, idź i głoś" — a Jonasz wstaje i obiera ten sam ruch, lecz przeciwny zwrot: ucieka na zachód, ku Tarszisz, stanowczo nie w stronę Niniwy.🟢1 Nie odpowiada Bogu ani słowem; nie mówi „nie pójdę" — po prostu się odwraca. Na morzu wybucha burza, a najciekawsze dzieją się tu nie z Jonaszem, lecz z żeglarzami. To oni budzą śpiącego proroka i wołają: „wstań, wzywaj swojego Boga". Pogardzani w mentalności żydowskiej jako ludzie morza — żywiołu kojarzonego z tym, co groźne i monstrualne — okazują postawę otwartszą niż sam prorok.🟡 Gdy Jonasz każe wrzucić się do morza, oni najpierw próbują zawrócić ku lądowi, by go ocalić, nie chcąc wystąpić przeciw godności człowieka. Dopiero gdy nie ma innego wyjścia, wołają wprost do Adonai — i to wołanie wykład odczytuje jako akt wiary, niemal natychmiastową konwersję.
Stąd jedno z głównych przesłań księgi: ludzie spoza wspólnoty — narodu, Kościoła — a nawet ci uznawani za grzesznych i obcych, mogą wskazać nam na naszego własnego Boga.🟡 Wykład przywołuje tu analogię z Rachab z Księgi Jozuego, która sama mówi izraelskim szpiegom o ich Bogu więcej, niż oni powiedzieli jej.🟡 Sednem nie jest jednak „co my mamy zrobić", lecz „jak Bóg myśli". W naszej, zwłaszcza polskiej, mentalności — zauważa wykładowczyni — jesteśmy nastawieni na to, co mamy robić. A Bóg mówi raczej: popatrz, jaką ja mam optykę, i za tym idź.
✦ ✦ ✦Rozdział drugi — Jonasz w rybie. Wykład od razu studzi dosłowność: prawdopodobnie nie chodzi o żadną konkretną rybę.🔴 Wielkie stworzenia morskie były dla Izraela symbolem siły, z którą człowiek nigdy sobie nie poradził i nad którą władzę ma tylko Bóg. Wnętrze ryby to przestrzeń absurdalna, w której nikt nigdy nie był — odpowiednik pustyni: czas bez bodźców, bez konfrontacji z kimkolwiek.🟡 To obraz dojrzewania. I tu pada drugi sygnał gatunkowy: rozdział w 90 procentach jest psalmem, modlitwą, co rodzi debatę, czy nie został później włączony do gotowej już całości pierwszego, trzeciego i czwartego rozdziału.🟡 Brzmi w nim echo Psalmu 139: „Gdzie ucieknę przed Twoim duchem? Choćbym zstąpił do Szeolu, czy w głębokości morza — Ty tam jesteś".🟢
Ważniejsza od kwestii „doklejenia" jest jednak zmiana, jaka dokonuje się w tekście: przejście z narracji w trzeciej osobie do pierwszej. „W utrapieniu moim wołałem do Pana, a On mi odpowiedział".🟢 Księga zaczęła się od monologu — Bóg mówił, Jonasz uciekał. Tu zaczyna się dialog. Po co była ryba? — pyta wykład. Po to, by człowiek dostrzegł Boga jako rozmówcę.🟡 Bóg stwarza warunki — „zesłał wielką rybę" — ale czas zostawia człowiekowi: trzy dni i trzy noce, w hebrajskiej symbolice liczb znak pełni i transcendencji.🟡 Bóg nie jest tu — jak ujmuje to wykładowczyni — coachem ani mentorem z włączonym minutnikiem. Daje przestrzeń do dojrzewania w pełnej wolności. A dojrzewanie zaczyna się od osobistej relacji z Bogiem, i to z Jego inicjatywy.
✦ ✦ ✦Rozdział trzeci — Bóg posyła po raz drugi: „wstań, idź do Niniwy i głoś".🟢 Tu wykład czyta uważnie pierwsze posłanie z rozdziału pierwszego. W dosłownym tłumaczeniu Bóg nie mówi po prostu „w mieście jest zło", lecz że w przestrzeni między Bogiem a Niniwą wyrosła przeszkoda — idź i powiedz im to.🟡 To obraz grzechu jako tego, co staje pomiędzy człowiekiem a Bogiem, który chce się komunikować — a także obraz naszych wyobrażeń o Bogu, fałszywych schematów, które przesłaniają nam Jego samego. Tymczasem Jonasz ogłasza własną wersję — „jeszcze czterdzieści dni i Niniwa zostanie zburzona" — bez formuły prorockiej, jakby nie odważył się związać swojej manipulacji ze słowem Pana.🟡 Pokazuje zniszczenie zamiast ratunku: stronę negatywną, zastraszenie, zamiast troski.
A jednak — i to zaskakuje — mieszkańcy Niniwy uwierzyli Bogu.🟢 Wykład zwraca uwagę na słowo: uwierzyli nie Jonaszowi, lecz Bogu, którego rozpoznali za tym werbalnie skrzywionym przekazem. Jonasz okazuje się tylko „pieczątką", impulsem; prawdziwy kontakt dokonuje się między nimi a Adonai.🟡 Król wstaje z tronu, zdejmuje płaszcz — pozbawia się godności — wkłada wór i siada na popiele, ogłasza post. Po co wór? — pyta wykład i odpowiada metaforą: nie po to, by przekupić Boga, lecz by drapał i nieustannie przypominał, po co go włożono — by przekierować uwagę na Boga.🟡 Król mówi: „niech każdy porzuci swoje złe postępowanie i zaniecha przemocy, która plami jego ręce. Kto wie? Może Bóg się zlituje".🟢
Tu pada piękne ujęcie nawrócenia: nie zaczyna się ono od zajmowania się złem, lecz od zwrócenia się do Boga. Jeśli jestem w relacji z Nim, w moim życiu po prostu nie ma już przestrzeni na to złe. To Boża uwaga zwrócona ku człowiekowi usuwa z jego pola widzenia przeszkodę. ✦ ✦ ✦I Bóg się lituje. Wykład zatrzymuje się przy hebrajskich słowach z ust króla. Nacham — to nie tyle „zmiana zdania", ile współczucie, empatia, pocieszenie; Bóg „odwraca się ku nam i daje pocieszenie".🟡 A charon af — zwykle tłumaczone jako „zapalczywość gniewu" — dosłownie wiąże się z af, czyli nosem.🟡 Wykładowczyni podkreśla, że polskie „gniew" myli: kojarzy się z obrazą, cichymi dniami, wyrzutami. Tymczasem Boży af to dezaprobata — mocne, czynne niezgadzanie się na zło — bez awantury i bez zrywania relacji.🔴 Bóg zostawia tę dezaprobatę, bo ludzie sami odwrócili się od złego postępowania.
By to przyjąć, wykład proponuje czytać Jonasza razem z Księgą Nahuma, w której Bóg rozprawia się z Niniwą — nie tyle mszcząc się, ile stając w obronie Izraela.🟡5 Te dwie księgi trzymają w napięciu dwie prawdy: że nic nie uchodzi na sucho — i że każdy jest dzieckiem Boga. Bóg nie rozdaje taniej łaski. Nie mówi „nie zrobiłeś tego"; mówi raczej: „możemy temu zaradzić — usuń przeszkodę". Pozorna ambiwalencja obu ksiąg pokazuje Boga, który każdego traktuje jak dziecko, ale realnie — z całym bagażem jego czynów.
✦ ✦ ✦Rozdział czwarty — i Jonasz jest niezadowolony. Wraca przekora z pierwszego rozdziału.🟢 Wykład widzi tu jeden z najbardziej autentycznych fragmentów Biblii — na miarę Księgi Hioba czy historii Gedeona — bo Jonasz mówi Bogu wprost, co myśli. I rzecz zaskakująca: zarzuca Bogu Jego najpiękniejsze przymioty. Cytuje wyznanie wiary, które dobrze zna: że Bóg jest channun — łaskawy — i rachum — miłosierny.🟢6 Wykładowczyni broni tu obu słów przed spłyceniem: chanan to nie „łaska rzucona z góry przez kogoś wyższego", lecz nieskończenie hojna miłość; a rachamim wiąże się z rechem — łonem matki, miłością czułą jak ta, którą matka kocha dziecko noszone pod sercem.🟡
Jonasz mówi więc w istocie: „wiedziałem, że taki jesteś — i właśnie dlatego chcę umrzeć, bo nie zgadzam się, byś taki był wobec moich wrogów".🟢 A Bóg nie zostawia go w tym, choć mógłby. Obraca ostatnią frazę proroka i pyta: „czy słusznie jesteś oburzony? Czy to dobre — w twoim wydaniu?".🟡 Gdy Jonasz, niczym w klasycznym obrazie przygnębienia, wychodzi za miasto i siada, mówiąc „lepiej, żebym umarł", Bóg zmienia kanał rozmowy: skoro nie udało się przez słowa, porozmawia przez wydarzenia.🟡 Sprawia, że nad Jonaszem wyrasta krzew rycynusowy, dający cień — i prorok cieszy się tym dobrem. Potem zsyła robaka, który krzew niszczy — i Jonaszowi robi się żal.
I tu pada Boża pointa: tobie żal krzewu, w który nie włożyłeś żadnego wysiłku i z którym łączył cię tylko krótki czas. A Ja — czy nie miałbym okazać współczucia, czy nie miałbym dostrzec niedoli wielkiego miasta, jego mieszkańców, którzy nawet nie odróżniają prawej ręki od lewej? To też są Moje dzieci.Wykład łączy to z przypowieścią o robotnikach w winnicy — „czy przeszkadza ci, że ja jestem dobry?" — i z pytaniem, kto właściwie wyznacza granice Bożej dobroci: człowiek ze swoim schematem Boga, czy sam Bóg.🟡 Co istotne, fenomenem księgi jest to, że Jonasz siebie nie oskarża; nie zamyka się w samopotępieniu. A Bóg — choćby człowiek zatrzasnął Mu drzwi, manipulował Jego przesłaniem czy oskarżał Go o to, że jest dobry — nie zrywa komunikacji.🟡 Szuka innych kanałów: doświadczeń życiowych. I dlatego księga kończy się nie podsumowaniem, lecz otwartym pytaniem — które każdy z czytelników musi odnieść do siebie.
✦ ✦ ✦Na koniec wykład sięga do Ewangelii Mateusza i „znaku Jonasza".🟢7 Gdy uczeni i faryzeusze domagają się znaku, Jezus odpowiada, że dany im będzie tylko znak proroka Jonasza: „jak Jonasz był we wnętrzu wielkiej ryby trzy dni i trzy noce, tak Syn Człowieczy będzie trzy dni i trzy noce we wnętrzu ziemi". Wykładowczyni czyta tę scenę „od tyłu", po semicku: pojawia się królowa z Południa, która przybyła słuchać mądrości; mieszkańcy Niniwy, którzy się nawrócili; i wreszcie wydarzenie — trzy dni i trzy noce w łonie ziemi.🟡 Jezus nie przywołuje samego faktu pobytu w rybie, lecz analogię do zmartwychwstania.🟡
Kluczowe jest słowo znak. W myśleniu hebrajskim nie oznacza ono wizualnej tabliczki przy drodze, lecz wkroczenie Boga w dzieje świata — dynamiczną, działającą obecność.🟡 I jest w tym kuriozum, na które zwraca uwagę wykład: Bóg wkracza przez kogoś, kto de facto nie jest pełnoprawnym prorokiem — bo słowa Bożego nie przekazuje wiernie i z samym Bogiem realnego kontaktu nie ma.🟡 Sekwencja przyjęcia tego znaku jest zawsze ta sama: najpierw usłyszeć słowo, potem zmienić myślenie, dopiero wtedy rozpoznać znak. Dlatego — jak mówi wykład — przyjęcie zmartwychwstania jest możliwe na gruncie wiary: spotyka się Zmartwychwstałego już zwróconym ku Bogu.🔴
I tu domyka się przesłanie obu fragmentów: jeśli dziś nie potrafisz przyjąć Zmartwychwstałego, to — w logice tej księgi — nie jest dla Boga przeszkodą. „Nie odpuszczę" — mówi Bóg Jonaszowi. Będzie szukał innych dróg, przez wydarzenia, by nawiązać relację. Wykładowczyni przywołuje na koniec modlitwę z Jeremiasza: „nawróć nas, Panie, bo sami nie jesteśmy w stanie zwrócić się ku Tobie".I tak Bóg zostawia wszystkich — także tych z innych narodów, innych Kościołów, innych wspólnot — z tym samym otwartym pytaniem: co myślisz? Czy mogę być dobry?🟡 Nie jest to odwołanie do pustki, lecz do czegoś, co w człowieku rezonuje z Bogiem — bo każdy nosi w sobie Jego obraz i podobieństwo. Bóg, który przedstawił się jako pełen czułej, matczynej, nieskończenie hojnej miłości, będzie — jak konkluduje wykład — stale przychodził, byśmy mogli spotkać się ze Zmartwychwstałym.