SZKIC / PILOTAŻ — cykl „Biblia: konteksty". Materiał roboczy, jeszcze nieopublikowany.
Biblia · wstęp do lektury

Wiatr, nie żagle

Zanim powstał tekst, było zdarzenie. Zanim był zapis, był świadek. A natchnienie — jak mówi wykładowca — nie tkwi w literze ani w ortografii, lecz w przesłaniu, które zmienia czytelnika. To wiatr porusza statek, nie żagiel.
Czas czytania ~8 min · na podstawie rozmowy o biblistyce z dr. Piotrem Zarembą · stopnie pewności w nawiasach, źródła w przypisach
Jak czytać ten odcinek. To zapis rozmowy o tym, czym jest Biblia i jak ją czytać. Pada w niej wiele tez teologicznych — a teologia rzadko daje pewność „tak jest na pewno". Dlatego rozróżniamy: 🟢 dobrze poświadczone w tekście / faktografii 🟡 interpretacja, stanowisko wykładowcy 🔴 obraz / metafora, nie fakt. Odcinek międzywyznaniowy — relacjonuje, jak myśli i naucza rozmówca, a nie rozstrzyga sporów między Kościołami.

Wykładowca zaczyna od zdania, które brzmi prosto, a porządkuje całe czytanie Biblii: u początku każdego ważnego doniesienia stoi jakieś zdarzenie.🟡 Nie tylko w przypadku Pisma — w przypadku wszystkiego, co naprawdę się wydarzyło. Nie koncentrujemy się na opisach dla samych opisów; interesuje nas to, co rzeczywiście się stało, co jest komunikowane. Kiedy synoptycy różnią się w szczegółach opowieści, to drobiazgi, bo wszystkie wiodą do tego samego zdarzenia.🟢 Takie podejście nie jest nowe — jest po prostu logiczne. A gdy o nim zapominamy, zaczynamy się niepokoić, że doniesienia są „niejednoznaczne".

Owym zdarzeniem nie zawsze jest fakt zewnętrzny. Czasem jest nim sięgnięcie do własnego doświadczenia: pytanie, dlaczego umieram, dlaczego grzeszę, dlaczego w ogóle istnieję.🟡 Coś dzieje się w moim życiu, a próba odpowiedzi staje się opisem związanym z tym zdarzeniem. Tak — według wykładowcy — można czytać pierwszy rozdział Księgi Rodzaju: jako refleksję, która wtórnie wyrasta z namysłu nad własnym istnieniem.🟡

✦ ✦ ✦

Jeśli na początku jest zdarzenie, to nieuchronnie szukamy jego autora. I tu pada rozróżnienie. Gdy zdarzeniem jest fakt nieosobowy — wybuch wojny, kataklizm — trudno mówić o autorze; mówimy raczej o genezie.🟡 Ale gdy zdarzeniem jest ktoś osobowy, kto się objawił, przemówił, przekazał wiadomość albo działał — to on jest pierwotnym autorem. A obok niego pojawia się świadek, ten, który zdarzenie opisał.🟡

Między zdarzeniem a zapisem świadka rozciąga się cały splot czynników: kulturowych, językowych, pokoleniowych. Często bowiem opowiadali jeszcze inni świadkowie, zanim ktokolwiek wziął pióro — i wtedy ten, kto pisze, jest już trzecim ogniwem, oddzielonym od zdarzenia przez dwa stadia przekazu.🟡 Tu wykład daje konkret: Jezus umiera około 30 roku, a pierwsze pisma Nowego Testamentu powstają w latach pięćdziesiątych.🟢 W Starym Testamencie droga ustnej tradycji bywała dłuższa — choć nie zawsze, bo Stary Testament to literatura tak różnych gatunków, że nie da się tego uogólnić.🟡 Czasem przeciwnie: gdy prorok dostaje polecenie, by spisać poselstwo „teraz, na tablicach, żeby je łatwo było czytać", między objawieniem a zapisem nie ma niemal żadnej zwłoki.🟢 A tam, gdzie tradycja trwała długo, trzeba jeszcze doliczyć przepisywanie — a przy przepisywaniu pojawiały się uaktualnienia i komentarze.🟡

✦ ✦ ✦

Tu rozmowa robi krok dalej. Autorstwa Biblii jako całości — mówi wykładowca — trzeba szukać w Chrystusie.🟡 Pisma to biblioteka ksiąg, ale ich zasadniczym tematem jest Jezus Chrystus, a reszta jest sprawą poboczną. Także ksiąg starotestamentowych — wprost w warstwie prorockiej, pośrednio w pozostałych.🟡 Co ważne, sam przyznaje uczciwie: pisma Starego Testamentu znalazły się w kanonie nie z powodu Chrystusa, lecz między innymi z powodu języka, w którym powstały.🟡

Klucza dostarcza jedno zdanie, które wykład osadza w realiach I wieku — w czasie, gdy uczeni żydowscy starali się ujednolicić tekst, dopilnować każdej kreski i każdej joty. W tej gorączce — relacjonuje rozmówca — Jezus mówi: „Badajcie Pisma, sądzicie bowiem, że w nich macie życie wieczne; a one świadczą o mnie".2🟢 Te słowa, przytoczone przez Jana, mają organizować cały stosunek do Starego Przymierza.🟡 Bo Biblia w tym rozumieniu nie jest celem; jest miejscem spotkania z Bogiem, który się przedstawia.

„Chcesz wiedzieć, jaki jest Bóg? Spójrz na Chrystusa."

Stąd druga teza wykładu: Jezus jest ostatecznym objawieniem Boga — i co znamienne, przy całej wielości chrześcijańskich interpretacji nie ma w chrześcijaństwie sporu co do tej zasadniczej wagi Chrystusa.🟡 Wykładowca odsyła do pierwszych zdań Listu do Hebrajczyków: Bóg przemawiał „wielokrotnie i na różne sposoby", a na końcu przemówił przez Syna.3🟢 Chodzi o Tego, który chce relacji nie z książką, lecz ze sobą.

✦ ✦ ✦

A skoro w procesie uczestniczy człowiek — świadek, ten, kto pyta, kto przekazuje ustnie, kto spisuje fragmenty, kto redaguje — pojawia się pytanie najtrudniejsze: czym jest natchnienie? Wykładowca odpowiada od strony obserwacji. W dokumentach widać te same myśli wyrażone różnymi słowami; znamy warianty tych samych tekstów, krótsze i dłuższe — a to niczego nie burzy.🟡 Wniosek: natchnienie nie jest uzależnione ani od konkretnego brzmienia słów, ani od długości tekstu. Natchnienie jest w przesłaniu.🟡

Streszcza to nawet własnym wierszykiem, żeby łatwiej zapamiętać: że natchnienie to sprawa przesłania, które przyjęte wiarą — nowy byt w nas odsłania.🟡 Bo o ten nowy byt w Piśmie chodzi; Boży plan sprowadza się do stworzenia rzeczy nowej — a to, jego zdaniem, jest słabo zauważane nawet przez chrześcijan.🟡 Jeśli natchnienie tkwi w przesłaniu, to spokojnie można powiedzieć, że asysta Ducha towarzyszyła i tym, którzy przekazywali ustnie, i tym, którzy spisywali słowa Jezusa, i wreszcie redaktorom, którzy to wszystko zbierali.🟡

Podpowiedź — mówi — daje sam Nowy Testament, w dwóch szczegółach. Pierwszy to słowo „natchniony", greckie theópneustos (θεόπνευστος), czyli „przez Boga tchnięty".4🟢 Drugi to obraz z Dziejów Apostolskich — statek niesiony przez wiatr.🟡 I tu pada ilustracja, która nadała tytuł temu odcinkowi:

„Natchnione nie są żagle. Natchniony jest wiatr."

Greckie pneuma (πνεῦμα) znaczy zarazem „wiatr" i „ducha".4🟢 Statek nie płynie dlatego, że pchają go żagle, lecz dlatego, że w żagle dmie wiatr.🔴 Natchnienia nie ma więc w materiale piśmienniczym ani w ortografii — jest w tym, że ktoś natchnął, by przekazać przesłanie. Natchnienie — jak to ujmuje — jest czasownikiem, nie rzeczownikiem. Ono się dzieje.

✦ ✦ ✦

Skoro tak, to nieograniczony Bóg, decydując się na język, wchodzi w pierwsze ograniczenie. Mówiąc jednym językiem, nie mówi innym; poddaje się jego strukturze, jego słowom, których w innych mowach nie ma.🟡 Drugim ograniczeniem — a właściwie ramą — są rodzaje i gatunki literackie.🟢 Boga przedstawia się raz w opowieści mającej elementy historyczne, choć niebędącej kroniką, raz w poezji, w obrazie, w symbolu, w mądrościowej przypowieści. I tu wykładowca wyznaje coś ważnego: im więcej obcuje z tymi pismami, tym bardziej czuje, że poezja bywa precyzyjniejsza niż język naukowy.🟡

Daje przykłady. Hymn o miłości — siadasz, otwierasz i widzisz, jaka rzecz do ciebie dociera.5🟢 Albo początek Księgi Rodzaju, który dzisiejsi bibliści odczytują jako pieśń: z wyraźnym refrenem o Bogu, który stworzył i „widział, że było dobre", ułożoną w sześć cykli i podkreślającą szabat, odpoczynek.1🟡 Problem leży po naszej stronie — w mentalności przywiązanej do techniki, która pyta zerojedynkowo: albo to historia i jest prawdziwe, albo nie jest kroniką i jest nieprawdziwe. „Dlaczego poezja ma być nieprawdziwa? Po co miałaby nie przynosić prawdy?" Dokonujemy gwałtu na Piśmie, gdy wyrywamy je z osadzenia w życiu i każemy mówić to, co my chcemy usłyszeć.

Do języka i gatunków dochodzi jeszcze jedno ograniczenie: aparat pojęciowy ludzi, którzy przekazywali, przepisywali i redagowali. Żyli w określonym czasie, mieli określony pogląd na świat, swoje wykształcenie i kulturowe urobienie — i to wszystko zostawia ślad na kartach Starego i Nowego Przymierza.🟡

✦ ✦ ✦

Pada więc pytanie wprost: język, kultura, gatunki, ograniczenia ludzi — co w takim razie jest prawdziwe? Odpowiedź wykładowcy jest konsekwentna: prawdziwe jest zdarzenie. Nie tylko to początkowe, u podstaw tekstu, ale i to, które dzieje się teraz — gdy czytelnik zaczyna stosować to, co przeczytał.🟡 Kto czyta doniesienie o zdarzeniu, sam staje się stroną nowego zdarzenia: jego spotkania z żywym Bogiem w Chrystusie. Nazywa to „zderzeniem czasu" — zderzam się ze słowem, a ono wywołuje we mnie przemianę. I dopiero to uwiarygadnia pisane dokumenty.🟡

By pokazać, że poznanie ludzi naprawdę dojrzewa pod wpływem słowa, wykład sięga po znane zdanie: w Chrystusie „nie ma Żyda ani Greka, nie ma niewolnika ani wolnego, nie ma mężczyzny ani kobiety".6🟢 Zrozumienie, że nie ma różnicy między nawróconymi z judaizmu a z pogaństwa, kosztowało wczesny Kościół sporo czasu i sporów — Piotra, Pawła.🟢 Jeszcze dłużej dojrzewało pojęcie, że „nie ma niewolnika": chrześcijanie bywali w awangardzie tych, którzy mówili, że nie można być chrześcijaninem i mieć niewolników — choć przez stulecia z Biblią w ręku uzasadniano i coś przeciwnego.🟡 A dziś, mówi wykładowca, trwa spór o rolę kobiety.

✦ ✦ ✦

I tu rozmowa schodzi na konkretną egzegezę — fragment z Pierwszego Listu do Tymoteusza 2,11–12, przywoływany jako rzekomy zakaz wszelkiej aktywności kobiet w Kościele.7 Wykładowca zastrzega od razu: jeden werset nie rozstrzygnie całego problemu. Przygląda się tekstowi z własnego przekładu dosłownego, w którym wiele wyjaśniają przypisy.🟢

Pierwsza obserwacja dotyczy słowa „kobieta". Greckie gyné (γυνή) znaczy zarówno „kobieta", jak i „żona".8🟢 Tekst może więc być znacznie bardziej prywatny, odnoszący się do sytuacji małżeńskiej.🟡 Tłumacz staje przed dylematem, kiedy oddać „kobieta", a kiedy „żona" — i tu wybrano „kobietę", by zachować uniwersalność, choć przypis przywraca głębię oryginału.🟡

Druga obserwacja: zdanie zaczyna się od wezwania do nauki — „kobieta niech się uczy".🟢 W starożytności to rzadkość; edukacja kobiet bywała przywilejem zamożnych, a rozwarstwienie majątkowe miało wtedy większe znaczenie niż dziś.🟡 To właśnie chrześcijaństwo wnosi tu coś nowego. Dopiero potem pojawia się „w cichości" i „we wszelkiej uległości".🟢 Wykładowca proponuje czytać to przez analogię, którą sam dobrze zna z uczelni: świeżo dopuszczeni do nauki bywają pełni nadmiernego entuzjazmu i przekonania, że „pozjadali wszystkie rozumy", a dopiero zderzenie z życiem uczy pokory.🟡 Niektóre uczelnie pozwalają zabierać głos w dyskusji dopiero po pierwszych latach — „ucz się najpierw w ciszy". W tym duchu: kobieta, która dopiero zaczęła się uczyć, niech uczy się w cichości.🟡

Trzecia, najważniejsza obserwacja dotyczy czasownika. „Pouczać zaś kobiecie nie pozwalam ani kierować mężem".🟢 Ile tu czynności? Ktoś powie: dwie. Ale w grece istnieje konstrukcja hendiadys — dwa pojęcia wyrażające jedną treść.9🟡 Pojawia się i w polszczyźnie podniosłej: „jest moim wielkim przywilejem i zaszczytem" — to właściwie jedno.🟢 Kontekst, zdaniem wykładowcy, wskazuje na jedną czynność: nie chodzi o zakaz nauczania jako takiego, lecz o pouczanie, które jest kierowaniem, dyrygowaniem, wynoszeniem się nad drugiego — sterowaniem, manipulowaniem.🟡 Przypis przekładu zaznacza, że „kierować" może znaczyć „dyrygować, podporządkowywać sobie".🟢 Idzie więc o niewłaściwą postawę — pouczanie autorytarne, arogancyjne.

A taka rzecz nie przystoi nikomu — także mężczyźnie. Dlatego tekst wykładowca czyta jako uniwersalny: „nie nauczaj tak, jakbyś chciał kimś manipulować i sterować". Naucza się inaczej — z szacunkiem do słuchacza.

Wniosek jest dla niego oczywisty: z tego wersetu nie wynika inny zakaz. Skoro kobietę zachęca się do nauki, to nie po to, by wiedzy nie przekazywała.🟡 Bóg wyposaża ludzi w talenty i chce, by je wykorzystali; jeśli kobieta potrafi pięknie nauczać — niech naucza. W rzeczywistości biblijnej, Starego i Nowego Przymierza, kobiety pełnią role doradcze i nauczycielskie, bywały po prostu mądre.🟢 „Dlaczego miałyby być nieużyteczne? To wręcz nielogiczne."

✦ ✦ ✦

Tym jednym, krótkim, a gorącym dziś we wszystkich Kościołach tekstem kończy się rozmowa.🟢 Ale właściwa lekcja jest wcześniejsza i ogólniejsza: między żywym Bogiem a kartką papieru stoi człowiek z jego językiem, kulturą, gatunkiem i pojęciami — same ograniczenia. A jednak przez nie wszystkie przepływa to, co istotne: przesłanie, które zmienia czytelnika. Tekst bywa różny w słowie i długości. Wiatr, który go niesie, jest jeden.

Od zdarzenia, przez świadka i redaktora, aż do czytelnika — natchnienie nie jest literą, lecz wiatrem w żaglach.
← wszystkie odcinki cyklu „Biblia: konteksty”

PrzypisySkąd to wiemy

  1. Księga Rodzaju 1,1–2,3 — opis stworzenia w sześciu „dniach” z refrenem „i widział Bóg, że było dobre” oraz odpoczynkiem siódmego dnia (szabat); współcześni bibliści wskazują na strukturę poetycką/rytmiczną — tekst biblijny (Rdz 1)
  2. Ewangelia wg św. Jana 5,39 — „Badajcie Pisma, sądzicie bowiem, że w nich macie życie wieczne; a one świadczą o mnie” — tekst biblijny (J 5,39)
  3. List do Hebrajczyków 1,1–2 — „Wielokrotnie i na różne sposoby przemawiał Bóg… ostatnio przemówił do nas przez Syna” — tekst biblijny (Hbr 1,1–2)
  4. Natchnienie: 2 List do Tymoteusza 3,16 — gr. theópneustos (θεόπνευστος, „przez Boga tchnięte”); obraz statku niesionego przez wiatr — Dzieje Apostolskie 27,15.17; gr. pneuma (πνεῦμα) oznacza zarazem „wiatr” i „ducha” — leksykon: theópneustos (G2315)
  5. Hymn o miłości — 1 List do Koryntian 13 — przykład warstwy poetyckiej Pisma — tekst biblijny (1 Kor 13)
  6. List do Galatów 3,28 — „Nie ma już Żyda ani Greka, nie ma niewolnika ani człowieka wolnego, nie ma mężczyzny ani kobiety; wszyscy bowiem jesteście jedno w Chrystusie” — tekst biblijny (Ga 3,28)
  7. 1 List do Tymoteusza 2,11–12 — „Kobieta niech się uczy w cichości… nie pozwalam kobiecie nauczać ani wynosić się nad mężczyznę” — tekst poddany egzegezie w rozmowie — tekst biblijny (1 Tm 2,11–12)
  8. Greckie gyné (γυνή) — wyraz oznaczający zarówno „kobieta”, jak i „żona”; rozróżnienie zależne od kontekstu, kluczowe dla przekładu — leksykon: gyné (G1135)
  9. Hendiadys (gr. ἓν διὰ δυοῖν, „jedno przez dwa”) — figura retoryczna: wyrażenie jednej treści dwoma pojęciami połączonymi spójnikiem — Wikipedia: Hendiadys