Zacznijmy od szczerego przyznania, którym otwiera się sam wykład: List do Hebrajczyków nie jest łatwy w lekturze. Ci, którzy po niego sięgają, zwykle mówią o trudnościach w przechodzeniu przez ten tekst — i wykładowca, biblista, nie ukrywa, że długo sam go się trochę obawiał.🟢 Tym ciekawsze jest to, ile pytań ta księga stawia już na samym progu — zaczynając od najprostszego: kto ją w ogóle napisał.
Przez długi czas panowała opinia, że autorem jest apostoł Paweł — i do dziś List umieszczany bywa zaraz po listach Pawłowych, w obrębie tak zwanego corpus Paulinum.🟢 Ale już w starożytności zauważono kłopot. Najdobitniej pisał o tym Orygenes w III wieku: język tego pisma wyraźnie odbiega od języka Pawła — to bardzo kunsztowna greka, miejscami niemal zabawa słowem, na poziomie, którym Paweł się nie posługiwał.🟢 Stąd wersje łagodniejsze hipotezy: że tekst opracował ktoś lepszy w grece — bywa wskazywany Łukasz albo Apollos, znany z biegłości w słowie.🟡
Dziś bibliści są raczej zgodni, że to nie jest list Pawła.🟢 Kuszącą propozycją bywa Barnaba — bo to imię znaczy „syn proroctwa", a w Dziejach Apostolskich tłumaczone jest jako „syn zachęty, pocieszenia", co pasowałoby do tekstu nazwanego na końcu „słowem zachęty".🟡 Ale to wciąż domysł. Najuczciwiej cytuje się tu samego Orygenesa, który — jak relacjonuje wykład — miał powiedzieć, że kto naprawdę napisał ten list, wie tylko Bóg.🟢 Pewne jest jedno: to ktoś z kręgu Żydów świetnie władających greką, a zarazem żywo zainteresowanych realiami hebrajskimi.🟡
✦ ✦ ✦Skoro autor pozostaje w cieniu, może zdradzą go adresaci? I tu paradoks: autora nie znamy, ale o czytelnikach wiemy zaskakująco dużo — choć nigdzie nie są wymienieni z imienia.🟢 Tekst roi się od odwołań do Pierwszego Testamentu, więc od wczesnych wieków przyjęto, że pisany jest do wiernych pochodzenia hebrajskiego — stąd tytuł „do Hebrajczyków".🟢 Najstarsze jego przywołanie, u Klemensa Rzymskiego, nie podaje jeszcze ani autora, ani tytułu; nazwa pojawia się dopiero później.🟡
Adresaci musieli być żywo zainteresowani teologią ofiar — kultem świątynnym i składaniem ofiar.🟢 Ale wykład sygnalizuje też trudność tej hipotezy: w pewnym momencie autor pomija „pierwsze nauki" — wiarę w Boga, naukę o obmyciach, o zmartwychwstaniu, o sądzie — a to przecież rzeczy Hebrajczykom nieobce.🟡 Stąd ostrożna propozycja badaczy: może chodzi o wspólnotę mieszaną albo o Żydów z diaspory — z Aleksandrii, Rzymu, Azji Mniejszej — którzy swój judaizm znali raczej z pism niż z codziennego doświadczenia Jerozolimy, bo do świątyni bywali może raz w życiu, jeśli w ogóle.🟡
W tle przewija się jeszcze jeden, wyraźny wątek: autor pracuje nad odbiorcami tak, by nie ulegli pokusie powrotu ku dawnemu kultowi kosztem tego, co przyniósł Chrystus.🟡 To nie jest pismo „pierwszego kontaktu" — jak zauważa wykład, nie tak pisze się do kogoś, kogo dopiero chce się przekonać. To list do tych, którzy judaizm znają dobrze, są już chrześcijanami i mają być może kłopot z tym, jak ostatecznie ulokować postać Jezusa.🟡
✦ ✦ ✦A kiedy powstał? Tu argument jest elegancki w swojej prostocie: autor nigdzie nie wspomina, że świątynia już nie istnieje — pisze o kulcie świątynnym tak, jakby wciąż funkcjonował.🟢 Rzymianie zburzyli świątynię jerozolimską w 70 roku, a powstanie żydowskie wybuchło w 66.🟢 O wojnie ani o zburzeniu nie ma w Liście echa — stąd częsta datacja przed rokiem 66.🟡 Argument wzmacnia logika tekstu: autor dowodzi wyższości Nowego Przymierza nad ofiarami świątynnymi; gdyby świątynia leżała w gruzach, trudno uwierzyć, że nie sięgnąłby po to jako po dowód.🟡
Wykład rzetelnie podaje też kontrargument. Niektórzy badacze zwracają uwagę, że również po 70 roku teksty żydowskie potrafiły pisać o świątyni w czasie teraźniejszym — więc milczenie nie przesądza.🟡 Możliwa jest zatem data późniejsza, zwłaszcza jeśli adresaci nie byli wprost związani z Jerozolimą i tragedia 70 roku nie dotknęła ich tak bezpośrednio.🟡 Sam wykładowca przyznaje jednak, że pozostaje przywiązany do myśli, iż jakieś echo tej wielkiej tragedii powinno się było pojawić.🟢
✦ ✦ ✦I tu pada pytanie najbardziej zaskakujące: czy „List do Hebrajczyków" jest w ogóle listem?🟢 Antyczny list zaczynał się od nadawcy i adresata — „ja, taki a taki, do braci tu i tam". Tego brak. Tekst rusza jak mowa, otwierając się oratorsko, a nie listowo.🟢 Dlatego wielu badaczy widzi w nim raczej homilię, kazanie, mowę zachęty — sam autor na końcu nazywa swój tekst „słowem pociechy" czy „słowem zachęty".🟢
Co ciekawe, samo zakończenie jest już wyraźnie listowe — z pozdrowieniami, między innymi od „braci z Italii".🟢 Stąd zgrabna hipoteza, którą wykład relacjonuje z sympatią: ktoś mógł to kazanie rozesłać, dopisując na końcu pozdrowienia, ale bez konkretnego adresu — i właśnie dlatego pasowałoby ono do tak zwanych listów powszechnych (potocznie zwanych katolickimi w sensie „powszechne"), w odróżnieniu od osadzonego w środowisku Pawła corpus Paulinum.🟡 Wzmianka o braciach z Italii nie musi przy tym oznaczać Italii jako miejsca pisania — równie dobrze mogą to być ludzie z Italii pochodzący, choćby Żydzi wygnani z Rzymu, żyjący gdzieś w Azji Mniejszej.🟡
Suma tego, co da się odpowiedzialnie powiedzieć: autor — nieznany, ktoś z kręgu Żydów piszących wytworną greką. Adresaci — wspólnota dobrze znająca judaizm, kuszona powrotem do dawnego kultu. Gatunek — raczej kazanie niż list, rozesłane z listowym zakończeniem. Czas — najpewniej przed zburzeniem świątyni, choć i to bywa kwestionowane. ✦ ✦ ✦O czym więc jest to kazanie? Najogólniej — o wyższości przymierza zawartego przez Jezusa.🟢 Ale wykład od razu doprecyzowuje: to tekst głęboko chrystologiczny, skupiony na Chrystusie w roli Arcykapłana.🟢 Tak jak Paweł reinterpretował Torę i Prawo, tak autor Listu podejmuje próbę — być może jedyną tak całościową w Nowym Testamencie — odpowiedzi na pytanie: czym jest teraz świątynia, czym jest składanie ofiar, czym jest kapłaństwo.🟢
Cały wywód jest przy tym swego rodzaju egzegezą tekstów starotestamentowych. Jeden z biblistów nazwał go nawet midraszem do Psalmu 110 — z zastrzeżeniem, że autor nie ogranicza się do jednego psalmu.🟡 To właśnie z Psalmu 110 płynie kluczowa fraza: „będziesz kapłanem na wieki na wzór Melchizedeka".🟢 I dlatego tak ważna staje się tajemnicza postać Melchizedeka — króla Szalemu, kapłana Boga Najwyższego, który w Księdze Rodzaju wychodzi naprzeciw Abrahamowi, a Abraham oddaje mu dziesięcinę, uznając jego pierwszeństwo.🟢
Melchizedek to dla autora figura kapłaństwa innego niż Aaronowe. Imię znaczy „król sprawiedliwy", a Szalem wiązano ze słowem „pokój" — i wykład odnotowuje, że badacze czytają tę nazwę także jako odniesienie do Jeruzalem.🟡 Co więcej, sam tekst o Melchizedeku w Rodzaju 14 redagowano prawdopodobnie późno, w okolicach niewoli babilońskiej lub po niej — jakby dla zaznaczenia, że Bóg Izraela jest Panem wszystkich ludów.🟡 Wykład dorzuca tu szerszą myśl: Biblia, choć broni jedyności swojego Boga, nie zamyka się całkiem na pozytywne spojrzenie na inne kulty — u proroków bywa, że Bóg ma jakieś relacje i z Asyrią, i z Egiptem.🟡
✦ ✦ ✦Teraz wejdźmy w sam tekst, bo zaczyna się on w sposób, który wykład nazywa fascynującym. „Wielokrotnie i na różne sposoby Bóg mówił do ojców przez proroków, a w tych ostatecznych dniach przemówił przez Syna".🟢 Już w tym jednym zdaniu jest procesualność objawienia i jego finał — Bóg mówiący stopniowo i Bóg mówiący ostatecznie w Jezusie.🟢
A zaraz potem — przedstawienie tożsamości Syna, które zapiera dech. Tego Syna Bóg „ustanowił dziedzicem wszystkiego, przez Niego też stworzył wszechświat".🟢 Syn jest „odblaskiem chwały i odbiciem istoty" Ojca — greckie słowo można oddać jako wypływ albo jak dokładny odcisk pieczęci.🟢 I jeszcze: „podtrzymuje wszystko słowem swojej potęgi".🟢 Wykładowca podkreśla, jak nieoczywiste było to wtedy: dla ludu strzegącego monoteizmu, powtarzającego codziennie, że Bóg jest jeden, przypisanie bóstwa Nauczycielowi z Nazaretu było czymś niemal nie do pomyślenia.🟡
I tu rzetelność wykładu: sam List jeszcze nie stwierdza wprost równości Syna z Ojcem.🟡 Zaraz pada bowiem zdanie, że Syn „o tyle stał się wyższy od aniołów, o ile odziedziczył wyższe imię" — więc pozostaje jeszcze pewna hierarchia: Ojciec, aniołowie, imię.🟢 To intuicje, które dopiero z czasem doprowadzą chrześcijan do wyznania o współistotności Syna z Ojcem — ale tu są jeszcze w drodze.🔴 Wykład proponuje czytać początek Listu jako swoisty „plan minimum": Bóg, który mówił o sobie na różne sposoby, opowiedział o sobie w Jezusie z Nazaretu — i właśnie przyglądając się Jezusowi, można odczytywać, kim jest Bóg.
✦ ✦ ✦Rozdział drugi odwraca perspektywę. Ten sam Syn, który był przy stwarzaniu, „został uczyniony niewiele mniejszym od aniołów" — zstępuje w ludzką kondycję.🟢 Skoro „dzieci są uczestnikami krwi i ciała, to i On stał się ich uczestnikiem, aby przez śmierć pokonać tego, który dzierży władzę nad śmiercią".🟢 Wykład czyta to jako wejście na terytorium opanowane przez wroga — nie zdalne zwycięstwo, lecz pełne zanurzenie w samotności, cierpieniu i śmierci.🟡
Stąd zdanie z dziesiątego wersu: Bóg uczynił Jezusa „przez cierpienia doskonałym twórcą zbawienia".🟢 Wykładowca tłumaczy, że nie chodzi o jakiekolwiek upodobanie w cierpieniu — to nie pochwała cierpiętnictwa — lecz o doskonałość w byciu twórcą zbawienia: ukoronowanie nie „za" cierpienia, ale „dzięki" przejściu przez nie.🟡 Dostrzega tu pokrewieństwo z hymnem z Listu do Filipian: uniżenie, a potem wywyższenie, ta sama logika zstąpienia i podniesienia.🟢 Sens egzystencjalny jest prosty: temu Arcykapłanowi nie można powiedzieć „Ty nie wiesz, jak to jest" — bo zaznał śmierci za wszystkich.🟡
✦ ✦ ✦I tu Arcykapłan zostaje określony słowem wiarygodny — zdolny być naszym reprezentantem wobec Boga.🟢 Jego kapłaństwo wyrasta z podwójnej przynależności: najgłębszej możliwej bliskości z Bogiem i krańcowej, aż po śmierć, solidarności z ludźmi.🟡 Żaden ludzki arcykapłan nie jest w takiej relacji z Bogiem — a zarazem to wcale nie oddala Jezusa od ludzi, bo jest jednym z nimi.🟡 Rozdziały piąty i siódmy rozwijają obraz Melchizedeka: „bez ojca, bez matki, bez rodowodu, nie mając początku ani końca" — postać, która wyłania się z tajemnicy i staje się obrazem Syna, „kapłana na wieki".🟢
Wykład zwraca uwagę, że tuż obok cytowany jest Psalm: „Tyś moim Synem, Jam Cię dziś zrodził".🟢 Można to czytać jako usynowienie człowieka, ale w kontekście wielkiego wstępu Listu odsyła to do głębszej tajemnicy synostwa.🟡 Aaron też był ustanowiony przez Boga — ale nie tak, by „wyjść ze sfery Boga".🟡 Melchizedek, kapłan bez początku i końca, staje się więc kotwicą obrazu Chrystusa, „który zakorzenia nas w tajemnicy Boga, za zasłoną".🟢
✦ ✦ ✦Od dziewiątego rozdziału wkraczamy w samo centrum. Pojawia się wątek, w którym część badaczy słyszy nutę platońską: przeciwstawienie cienia i rzeczywistości.🟡 Jak w metafizyce Platona rzeczy widzialne są tylko cieniami prawdziwych idei, tak — według Listu — ofiary Pierwszego Przymierza były realne, ale były cieniem tego, co prawdziwe u Boga.🟡 Pada nawet zdroworozsądkowe pytanie: czy popiół z krowy naprawdę może oczyścić człowieka?🟢
Stąd kluczowy obraz: Jezus, który „przez własną krew wszedł raz na zawsze do świątyni, znajdując wieczne odkupienie".🟢 Wykład precyzuje rzecz historyczną: Jezus nigdy nie wszedł do Miejsca Najświętszego świątyni jerozolimskiej, bo nie był kapłanem obrządku Aarona.🟢 List mówi, że wszedł do sanktuarium niebiańskiego, którego ziemska świątynia była tylko odwzorowaniem — „przybytku nie uczynionego ręką ludzką".🟢 I że uczynił to raz na zawsze: nie wielokrotnie, nie z krwią kozłów i cielców, nie za własne grzechy.🟢 Z tym łączy się gra słów, którą wykład odnotowuje: „nie mamy tu miasta trwałego, ale szukamy przyszłego" — aluzja do Jeruzalem niebiańskiego.🟡
✦ ✦ ✦Ale ten medal ma drugą stronę — i wykład widzi w niej paradoks niemal wstrząsający. Ten, który wszedł do najświętszego sanktuarium, dokonał tego przez coś, co stało się na pograniczu miasta, niemal na wysypisku, przy drodze, w sytuacji kryminalno-politycznej.🟡 Dochodzi do „przeniknięcia tego, co świeckie, przez to, co święte" — i może to symbolizować rozdarcie zasłony świątyni: przez to, co zrobił Jezus, nie tylko nasze sprawy zostały usprawiedliwione w sanktuarium Boga, ale samo sanktuarium zostało rozciągnięte na nasze sprawy.🟡 W tej interpretacji znika ostry podział na sacrum i profanum — wszystko zostaje objęte tym, co święte. To odczytanie teologiczne, nie historyczny fakt — ale dobrze oddaje logikę całego kazania.
Tu pojawia się też kategoria przymierza. Przymierze to wzajemność obietnic: z jednej strony niesamowita obietnica Boga, poświadczona krwią Arcykapłana, z drugiej — przyjęcie daru wiarą.🟢 Wykład przypomina, że greckie pistis niesie trzy znaczenia naraz: wiarę, ufność i wierność — dlatego łaska dana darmo nie jest łaską tanią.🟡 Przywołane są tu, jako głosy późniejszej tradycji chrześcijańskiej, słowa Dietricha Bonhoeffera o „tanej łasce" oraz obraz C.S. Lewisa, że z piekła nie zabiera się nawet najbardziej osobistych pamiątek — bo za łaskę daną darmo płaci się całym sobą.🟡
✦ ✦ ✦Rozdział dziesiąty wraca do ofiary przez interpretację Psalmu 40: „Ofiary ani daru nie chciałeś".🟢 Wykładowca otwarcie deklaruje tu osobiste przekonanie i — co istotne — odróżnia je od stanu badań. Uważa, że rozpowszechniony obraz zbawienia jako kary, którą ktoś musiał ponieść za nas, wynika z powierzchownego czytania Biblii.🔴 Powołuje się na słowa Jezusa, dwukrotnie cytujące proroka Ozeasza: „Miłosierdzia chcę, a nie ofiary".🟢
Ciekawa jest filologiczna obserwacja, którą wykład czyni przy cytacie z psalmu. W wersji hebrajskiej pada „uszy mi otworzyłeś", czyli akcent na słuchanie; List, idąc za grecką Septuagintą, ma „ciało mi przygotowałeś".🟢 Słowa psalmisty zostają włożone w usta Chrystusa: „Oto przychodzę, abym spełniał wolę Twoją".🟢 Sens — według wykładu — jest taki, że Jezus przychodzi uwielbić Ojca i pojednać nas z Nim całym swoim życiem, a krew pojawia się dlatego, że zło stawia opór: „baranek nie wchodzi bezkarnie między wilki".🟡
Wykładowca rozwija ten obraz Bogiem przypowieści — ojcem syna marnotrawnego z Ewangelii Łukasza, który nie żąda odszkodowania i nie pozwala dokończyć spowiedzi, bo cieszy się odzyskanym synem.🟢 Sprawiedliwość Boga miałaby więc polegać nie na ukaraniu grzesznika, lecz na jego odzyskaniu.🔴 Po co zatem krew? Odpowiedź — odwołująca się do Listu do Efezjan — brzmi: Jezus „zadał śmierć wrogości", nie swojej, lecz ludzkiej, biorąc w siebie ciosy naszej agresji w odpowiedzi na pojednanie.🔴 I obraz krwi z samego Listu: „krew, która przemawia mocniej niż krew Abla" — bo krew Abla woła o sprawiedliwość, a ta woła „Ojcze, przebacz".🟢
✦ ✦ ✦Stąd wniosek, który wykład uważa za najpiękniejszą intuicję Listu: kapłaństwo zmienia naturę. Jest „jeden jedyny Arcykapłan i jedna ofiara, raz na zawsze złożona" — a ludzkie, rytualne kapłaństwo dobiega kresu.🟢 Ale nie znika całkiem: zostaje przekształcone w to, co Pierwszy List Piotra nazywa kapłaństwem powszechnym.🟢 Wykładowca proponuje dla niego słowo egzystencjalne: nie epoka kapłaństwa rytualnego, lecz kapłaństwa życia — „dajcie ciała swoje na ofiarę żywą", jak pisze Paweł do Rzymian.🟢
Pada tu też uwaga, która zbliża obie tradycje: po zburzeniu świątyni także rabini stanęli przed pytaniem „jak teraz składać ofiary" — a odpowiedź pierwszych z nich wskazywała na wzajemną miłość i oddanie własnego życia wspólnocie.🟡 Chrześcijańska intuicja Listu i ta odpowiedź żydowska spotykają się w jednym punkcie: ofiarą staje się życie.🟡 A świętość — co wykład podkreśla jako paradoks — przestaje znaczyć tylko oddzielenie. Hebrajskie kadosz wskazywało kogoś osobnego, z innego świata; tu „święty" zaczyna znaczyć także bliskość, współodczuwanie, empatię.🟡 Jezus może być Arcykapłanem właśnie dlatego, że jest do nas podobny we wszystkim — i nie boi się „pobrudzić" tym, co nasze.🟡
✦ ✦ ✦Ostatnia część Listu to wezwanie do życia zgodnego ze Słowem — i tu pojawiają się fragmenty trudne. Pierwszy mówi o karceniu: „gdyby was omijało, nie bylibyście prawdziwymi synami".🟢 Wykład proponuje czytać to ostrożnie. Biblia bywa, że posługuje się językiem kary, ale w psalmach pada też: „zło grzesznika zwraca się na jego głowę".🟢 Paweł pisze, że „zapłatą za grzech jest śmierć" — a wykładowca tłumaczy grecki termin jako żołd, który grzech wypłaca własną walutą temu, kto mu służy.🟡 W tym ujęciu „karanie" okazuje się raczej Bożą zgodą na to, byśmy ponieśli konsekwencje własnych wyborów — i pedagogiką dojrzewania, jak u rodzica, który pozwala dziecku spróbować, choć wie, że może upaść.🔴
Drugi trudny fragment kiedyś poruszał samego Hieronima i Marcina Lutra — bo z jego powodu kwestionowano natchnienie Listu.🟢 Mówi on, że ci, którzy raz „zostali oświeceni", a potem odpadli, „nie mogą znów być odnowieni ku nawróceniu" — bo na nowo krzyżują w sobie Syna Bożego.🟢 Wykład wiąże to z realną dyskusją wczesnego Kościoła o powrocie tych, którzy upadli podczas prześladowań.🟢 Sam wykładowca, deklarując, że czyta Pismo przez postać Chrystusa, proponuje rozumieć te słowa jako przestrogę, nie zamknięcie drogi: „dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych".🔴 Przypomina Piotra, który zaparł się trzy razy, a jednak nie został odrzucony — i Jonasza, który zapowiadał zburzenie Niniwy, a Niniwa nie została zburzona.🟢
Wykład formułuje tu zasadę interpretacyjną, którą sam przypisuje rabinowi Byronowi Sherwinowi: księgi biblijne ze sobą rozmawiają, a nawet dyskutują, bo Boża rzeczywistość jest zbyt bogata, by ją wypowiedzieć jednym zdaniem. Teksty trudne wyjaśnia się więc innymi tekstami, nie pozostając przy jednym wersecie. ✦ ✦ ✦Na koniec wykład wyciąga z Listu wniosek, który nazywa najbardziej aktualnym — i robi to jako głos międzywyznaniowy, badając sumienie różnych wspólnot. Skoro jest jeden jedyny Arcykapłan i jedna ofiara, to wszystkie tradycje chrześcijańskie mogą pytać siebie, czy nie znosi ich z powrotem ku rytualizmowi.🟡 Wykładowca odwołuje się tu do popularnej tezy o „przełomie konstantyńskim": cesarz Konstantyn, wychowany w świecie religii pogańskiej, miał wpasować chrześcijaństwo w znane sobie ramy — świątynie, kapłani, ofiary — choć pierwotne wspólnoty funkcjonowały inaczej, bez kasty kapłańskiej i specjalnych budynków kultowych.🔴
Z tego płynie myśl, którą wykład czyni puentą całego kazania: prawdziwe kapłaństwo dzieje się w codzienności — w rodzinie, w pracy, w relacjach z ludźmi.🟡 Duchowny, według Listu do Efezjan, jest „dla wyposażania świętych do dzieła posługi" — a więc, jak ujmuje to wykładowca z lekką prowokacją, jest serwisantem tego kapłaństwa, które wszyscy pełnimy na co dzień.🟡 To kapłaństwo powszechne jest zawsze uczestnictwem w jednym, jedynym kapłaństwie Chrystusa — Tego, który jest zarazem kapłanem i ofiarą.🟢
I jeszcze obraz, którym kończy się rozmowa: Chrystus „kosmiczny", przenikający wszystko — myśl, że moje życie i Chrystus stanowią pewną jedność.🔴 Tak zamyka się droga, którą List prowadzi czytelnika: od niemożliwego do ustalenia autora, przez najwyższe wyżyny tożsamości Syna, aż po zaskakująco prostą codzienność, w której — według tego trudnego, a niezwykłego kazania — każdy może składać ofiarę z własnego życia.