Zaczyna się od dokumentu, który z dzisiejszej perspektywy brzmi jak marzenie o Europie, choć powstał siedemnaście wieków temu. W 313 roku dwaj rządzący cesarstwem — Konstantyn i Licyniusz — ogłaszają, że postanowili przyznać chrześcijanom oraz wszystkim innym swobodny wybór wyznawania religii, by nikomu nie odmawiano wolności w tej sprawie.1 To tak zwany reskrypt mediolański. 🟢 mocne Warto od razu uściślić jedno nieporozumienie: Konstantyn w 313 roku nie był jeszcze chrześcijaninem, a sam reskrypt nie czynił z chrześcijaństwa religii panującej. Dawał wolność — i tyle. Dla wyznania, które przez blisko trzysta lat bywało prześladowane, to było wysłuchanie modlitwy: władza powiedziała „nie będziemy was prześladować".
I tu, paradoksalnie, zaczyna się problem. Bo wolność odsłoniła to, czego prześladowania nie pozwalały dostrzec: chrześcijaństwo było mocno zróżnicowane. 🟢 mocne Mówiono w nim po grecku na wschodzie, po łacinie na zachodzie, po aramejsku na Bliskim Wschodzie, pojawiał się nawet język gocki. Żaden ośrodek — także Rzym — nie miał jeszcze siły, by narzucić wszystkim swoje zdanie. A skoro każda wspólnota inaczej rozumiała te same teksty, ktoś musiał usiąść i ustalić: w co właściwie wierzymy.
✦ ✦ ✦Narzędziem do tego stał się sobór — po grecku synodos, po łacinie concilium: zgromadzenie, na którym się dyskutuje i rozstrzyga wspólnie. Pomysł nie był nowy. Sięgał dwóch korzeni. Pierwszym była tradycja antyczna — rzymski senat, greckie zgromadzenie obywateli, samo słowo „Kościół" pochodzi przecież od greckiego ekklesia, czyli zgromadzenia ludu.2 🟢 mocne Drugim korzeniem był obraz wprost z Biblii: spotkanie apostołów i starszych w Jerozolimie, opisane w Dziejach Apostolskich, gdzie rozstrzygnięto, czy nawróconych z innych narodów trzeba prowadzić przez judaizm.3 Padło tam zdanie, które potem towarzyszyło wielu obradom: „postanowił bowiem Duch Święty i my".4
Trzeba uczciwie powiedzieć, że tamto spotkanie w Jerozolimie nie było jeszcze soborem w późniejszym sensie. 🟡 prawdopodobne Badacze opisują je raczej jako wzorzec, ideę — metodę rozwiązywania sporu przez wspólny namysł, a nie przez wyrok jednego autorytetu. Nie szło się do Piotra ani do Pawła po ostatnie słowo. Schodzono się razem. To rozróżnienie jest dziś nazywane synodalnością — i było wpisane w chrześcijaństwo od początku.
✦ ✦ ✦Pierwszy z wielkich soborów zwołano do Nicei w 325 roku.5 🟢 mocne Spór, który go wywołał, dotyczył pytania najgłębszego z możliwych: czy Jezus Chrystus, Logos — Słowo z prologu Ewangelii Jana6 — jest prawdziwym Bogiem, czy tylko najwyższym ze stworzeń. Stanowisko, które głosiło, że Syn został stworzony i nie jest tej samej istoty co Ojciec, nazywa się arianizmem. Nicea odpowiedziała formułą, która stała się fundamentem: Syn jest „współistotny Ojcu" — po grecku homoousios.5 Tej samej istoty, nie tylko podobnej.
O jedną literę toczyła się wojna. Homoousios znaczyło „tej samej istoty"; homoiousios — zaledwie „podobnej". 🟢 mocne Po Nicei spór się nie skończył — przez dziesięciolecia różne synody szukały kompromisów, a cesarze raz po raz skłaniali się ku arianizmowi. Trwałość niceańskiego wyznania zawdzięczamy w dużej mierze jednemu człowiekowi: Atanazemu z Aleksandrii, który przez 47 lat biskupstwa aż pięciokrotnie szedł na wygnanie, broniąc tej jednej formuły.7 Jego argument był prosty i mocny: jeśli Chrystus jest tylko stworzeniem, a całe niebo oddaje Mu pokłon — jak w obrazach z Apokalipsy8 — to chrześcijaństwo staje się bałwochwalstwem. Bóg przez proroka Izajasza mówi przecież, że swojej chwały nie odda nikomu.9 Albo Baranek jest Bogiem, albo całe niebo się myli.
✦ ✦ ✦Pół wieku później, w Konstantynopolu w 381 roku, zebrał się sobór drugi.10 🟢 mocne Tym razem stawką był Duch Święty. Niektórzy — zwani duchoborcami, z greckiego pneumatomachoi, „walczący z Duchem" — uważali, że Duch jest tylko mocą Bożą albo najpotężniejszym z aniołów, a więc czymś stworzonym. Sobór odpowiedział, dopisując do wyznania wiary formułę utrzymaną w języku biblijnym: Duch Święty jest „Panem i Ożywicielem, który od Ojca pochodzi, którego należy czcić i wielbić razem z Ojcem i Synem, który mówił przez proroków".10 Słowo „pochodzi" jest nawiązaniem wprost do mowy Chrystusa w Ewangelii Jana.11
To właśnie owoc tych dwóch soborów — Nicei i Konstantynopola — odmawiamy do dziś jako wyznanie nicejsko-konstantynopolitańskie: „Wierzę w jednego Boga, Ojca Wszechmogącego…". 🟢 mocne Jest to ten sam tekst, który wspólnie wyznają katolicy, prawosławni i — co bywa zaskoczeniem — protestanci, którzy chętnie się do niego odwołują jako do streszczenia własnej wiary.
Z tym wyznaniem wiąże się jednak jeden trwały podział, o którym trzeba powiedzieć bezstronnie. 🟢 mocne Zachód z czasem dodał do formuły słowa „i Syna" — po łacinie Filioque — mówiąc, że Duch pochodzi „od Ojca i Syna". Dodatek ten, związany z teologią Augustyna, został oficjalnie wpisany na synodach na Zachodzie (tradycja wiąże go zwłaszcza z Toledo).12 Kościół wschodni trzyma się brzmienia z Konstantynopola: „od Ojca pochodzi" — i przypomina, że pierwotnego tekstu nie wolno zmieniać. Z dzisiejszej perspektywy badacze zgadzają się, że to Zachód dopisał słowo, którego w oryginale nie było. Spór o jeden wyraz stał się jedną z głównych linii rozłamu między chrześcijaństwem wschodnim a zachodnim.12 Po Soborze Watykańskim II strona rzymska szukała pojednawczej formuły „od Ojca przez Syna". 🟡 prawdopodobne
✦ ✦ ✦Trzeci sobór — w Efezie w 431 roku13 — wyrósł ze sporu dwóch wielkich szkół teologicznych. 🟢 mocne Szkoła aleksandryjska czytała Chrystusa „od góry", jak prolog Jana: Słowo, które stało się ciałem, mocno podkreślając jedność Boga i człowieka w Nim. Szkoła antiocheńska czytała „od dołu", jak Ewangelie synoptyczne: oto pełny człowiek — z duszą i ciałem — w którym apostołowie stopniowo odkrywają Boga.14 Obie były same w sobie poprawne. Ale doprowadzone do skrajności prowadziły na manowce.
Spór wokół Chrystusa przeniósł się — co dla wielu zaskakujące — na spór o słowo opisujące Marię z Nazaretu: Theotokos, czyli „Boża rodzicielka", po polsku najwierniej „Bogurodzica".15 🟢 mocne Patriarcha Konstantynopola Nestoriusz i jego otoczenie obawiali się tego tytułu: skoro Maria była człowiekiem, jak mogłaby zrodzić Boga? Proponowali nazywać ją raczej „matką Chrystusa" albo „matką człowieka". I tu trzeba oddać sprawiedliwość Nestoriuszowi: bał się czegoś realnego — że w pobożności ludowej Maria zacznie odbierać cześć należną tylko Bogu. To była uczciwa troska, choć — jak orzekł sobór — posunięta za daleko.
Sedno sporu nie było jednak maryjne, lecz chrystologiczne. 🟢 mocne Chodziło o to, czy w Jezusie są dwie natury — Boska i ludzka — tak luźno złączone, że można by mówić o dwóch odrębnych podmiotach (do tego prowadziła konsekwentnie myśl nestoriańska), czy też jedna i ta sama osoba dźwiga obie natury od pierwszej chwili poczęcia. Nestoriusz posłużył się obrazem świątyni: Maria poczęła „świątynię", czyli człowieczeństwo, w którym dopiero zamieszkał Bóg. Sobór odpowiedział, że Maria od początku poczęła „świątynię zamieszkałą" — kogoś, kto jest Bogiem i człowiekiem jednocześnie.13 Tu pomaga rozróżnienie, na które zwracali uwagę sami ojcowie: nie rodzi się natury, rodzi się osobę. Kobieta nie rodzi „człowieczeństwa" — rodzi człowieka. A jeśli ta jedna osoba dźwiga dwie zjednoczone natury, to ją właśnie — i tylko w tym sensie — można nazwać Bożą rodzicielką.
Efez ma też swoją mniej budującą twarz, i historycy jej nie ukrywają. 🟡 prawdopodobne Cyryl Aleksandryjski, główny przeciwnik Nestoriusza, był nie tylko wybitnym teologiem, ale i twardym graczem politycznym — w tle pobrzmiewała rywalizacja Aleksandrii z Konstantynopolem o pierwszeństwo. Jak ujmują to badacze: gdy chodzi o wykładnię wiary, sobór efeski jest doskonały; gdy chodzi o politykę — bywa zwyczajnie przykry. Prawda doktrynalna i czystość intencji nie zawsze idą w parze.
✦ ✦ ✦Czwarty sobór, w Chalcedonie w 451 roku,16 domknął całą tę drogę. 🟢 mocne Wywołała go kolejna skrajność — tym razem z drugiej strony. Monofizytyzm (z greckiego mia physis, „jedna natura"), którego wyrazicielem był konstantynopolitański przełożony klasztoru Eutyches, głosił, że w zjednoczeniu natura Boska niejako wchłonęła ludzką, tak jak kropla wpada do oceanu. Stawka była zbawcza, nie tylko słowna. Ojcowie powtarzali zasadę: „co nie zostało przyjęte, nie zostało zbawione". Jeśli w Chrystusie nie ma pełnego człowieczeństwa, to nic ludzkiego nie zostało na krzyżu przeprowadzone przez śmierć do nowego życia — a wtedy zbawienie nie dotyczy nas.
Definicja chalcedońska, oparta między innymi na liście papieża Leona do Flawiana,16 wyznała, że Jezus Chrystus jest „prawdziwym Bogiem i prawdziwym człowiekiem… współistotnym Ojcu co do bóstwa, współistotnym nam co do człowieczeństwa, we wszystkim nam podobnym oprócz grzechu". 🟢 mocne I dalej cztery słynne przysłówki: dwie natury w jednej osobie bez zmieszania, bez zmiany, bez rozdzielania i bez rozłączania.16 Nie powstaje z nich trzecia, hybrydowa natura; żadna nie traci swoich właściwości; nie da się ich też od siebie oderwać. Stąd biblijny obraz pozostaje czytelny: Jezus bywa głodny, potrzebuje snu, nosi po zmartwychwstaniu ślady gwoździ — jest nadal w pełni człowiekiem. A zarazem na tronie, jak mówi obrazowo tradycja, „siedzi człowiek": nasze człowieczeństwo ma już tam swojego reprezentanta.
Chalcedon nie przyniósł jednak pełnej zgody. 🟢 mocne Część wspólnot — w Egipcie, Syrii, Armenii, aż po Kościół malabarski w Indiach — nie przyjęła jego ustaleń i istnieje do dziś jako tak zwane Kościoły przedchalcedońskie; podobnie wcześniej oddzieliła się tradycja związana z Nestoriuszem.17 Dlatego książka, do której odwołują się badacze tych soborów, nosi tytuł „Sobory Kościoła niepodzielonego" zawsze z pewnym zastrzeżeniem: kościół tamtych wieków bywał jednością bardziej w zamierzeniu niż w fakcie.18 Dziś przedstawiciele Kościołów przedchalcedońskich często mówią: „my wcale nie byliśmy monofizytami" — i wielu historyków przyznaje, że spór szedł także o wpływy i o słowa, nie tylko o samą wiarę. 🟡 prawdopodobne
W Chalcedonie zapisano też kanon (28.), który przyznawał Konstantynopolowi jako „nowemu Rzymowi" przywileje na równi ze starym Rzymem — uzasadniając to znaczeniem politycznym miasta cesarzy.19 🟢 mocne Rzym argumentował inaczej: swoją pozycję wywodził od apostołów Piotra i Pawła, nie od polityki. To ziarno późniejszego napięcia: jedna strona mierzyła rangę znaczeniem stolicy, druga — apostolskim pochodzeniem. Spór, który dopiero miał się rozwinąć.
✦ ✦ ✦Po co to wszystko? Łatwo potraktować te debaty jako spory o słowa. 🟢 mocne A jednak — i to jest sedno — za każdym terminem stała sprawa zbawienia. Jeśli Chrystus nie jest w pełni Bogiem, nie mógł w sobie odnowić człowieka. Jeśli nie jest w pełni człowiekiem, nie ma w Nim nic naszego, co by zostało przeprowadzone do nowego życia. Te cztery sobory wypracowały fundament, który łączy dziś wielkie rodziny chrześcijaństwa — wschodnią, zachodnią i protestancką. Tytuł „Boża rodzicielka" wyznają zresztą także źródła protestanckie: luterańska Formuła zgody mówi wprost, że Maryja „poczęła i urodziła nie tylko zwykłego człowieka, ale prawdziwego Syna Bożego",20 a reformatorzy odwoływali się do orzeczeń czterech soborów jako miarodajnych.
Ostatnie słowo niech należy do tej, wokół której toczył się spór w Efezie — i do biblijnego obrazu, który ojcowie lubili przywoływać. 🟢 mocne W Apokalipsie anioł powstrzymuje Jana, gdy ten chce mu oddać pokłon: „nie czyń tego… Bogu samemu oddaj pokłon".8 Ostatnie zanotowane przez ewangelistę słowa Marii brzmią z kolei: „Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie" — wskazując nie na siebie, lecz na Chrystusa.21 Cała ta historia, od Nicei po Chalcedon, jest właśnie o tym jednym: o tym, by ostrożnie i wiernie powiedzieć, kim jest Ten, do którego wszystko prowadzi.